Ziemia żywych ludzi

W Mysiadle na zakończenie Tygodnia Bibliotek 2017 w gminie Lesznowola przenieśliśmy się w podróż do Izraela i Palestyny. Poznaliśmy kilka poruszających historii ludzkich: żydowskich, arabskich, palestyńskich, izraelskich, chrześcijańskich i muzułmańskich. Naszym przewodnikiem w tej podróży był autor książki „Święta Ziemia. Opowieści z Izraela i Palestyny” Marcin Gutowski.

Postawiłem sobie za cel, aby dotrzeć do każdego i z każdym porozmawiać – zaczął spotkanie Marcin Gutowski. Chciałem pokazać pisząc tą książkę, że nie jest to Ziemia Święta, ale ziemia żywych ludzi, którzy zmagają się z codziennymi problemami, z trudną przeszłością, która często dotknęła całe rodziny.

KONFLIKT SPOŁECZNY NA TLE RELIGIJNYM

Wbrew temu, co się myśli ludzie w Izraelu i Palestynie żyją innymi sprawami, niż tylko konfliktem izraelsko-palestyńskim. Aktualnie najciekawszym konfliktem społecznym jaki jest w Izraelu, to są tarcia między grupami religijnymi, a świeckimi. Ten konflikt jest teraz niezwykle ostry. Potwierdza to jeden z moich bohaterów – Joelisz Kraus, z którym spotkałem się w dzielnicy Mea Szearim w Jerozolimie. Joelisz należy do grupy Naturei Karta, to ruch skupiający ultraortodoksyjnych Żydów odrzucających Syjonizm i protestujących przeciwko istnieniu państwa Izrael. Joelisz nie przebiera w środkach i słowach, aby bronić swoich wartości i zasad, którymi kieruje się w swoim życiu. -Życie goja jest dużo łatwiejsze i niesie za sobą mniejszą odpowiedzialność. Spośród sześciuset czternastu micwot – przykazań, które obowiązują Żydów – tylko siedem jest dla gojów. Jeśli je zachowają, ostaną się po przyjściu Mesjasza. Różnica między Żydami i gojami jest taka, że goj żyje siedemdziesiąt lat i umiera po nic, a dla Żyda każda chwila jest nowa. Czym się różni goj od krowy? Prawie niczym…Życie i goja, i krowy sprowadza się do jedzenie, trawienia i wydalania. Jedyna różnica to ta, że goj gada. Odgradzamy się od waszego świata, bo się boimy, że źle na nas wpłyniecie i przejdziemy na grzeszną stronę. Dam ci przykład: telefony, albo telewizja czy Internet. Niewierzący tym się zachwycają, a to niszczy relacje, zabija to co najważniejsze. Dlaczego jest tyle rozwodów? Dlaczego dzieci czują się nie kochane przez rodziców? Bo nie mają czasu dla siebie. Każdy siedzi w Internecie, w swoim pokoju. Dlatego się izolujemy. W naszym świecie czujemy się bezpiecznie. To co dzieje się na zewnątrz to katastrofa i bezbożność. Tego się boimy. To nie dobre – podkreślił Joelisz Kraus.

PALESTYŃSCY UCHODŹCY

Problem okupacji przez Izrael ziem palestyńskich, to także problem palestyńskich uchodźców na Zachodnim Brzegu Jordanu. Żyją tam setki tysięcy ludzi w obozach. To są już uchodźcy w czwartym pokoleniu, którzy utracili swoje domy na skutek arabsko-izraelskiej wojny w 1948 roku. Status uchodźcy jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Ci ludzie często żyją w dramatycznych warunkach, a obozy są miejscem frustracji, radykalizmu i braku nadziei. Odwiedziłem jeden z takich obozów dla uchodźców w Dheisza pod Betlejem. Oprowadziła mnie po nim młoda kobieta Aisz. – Nazwaliśmy takie miejsce pokój sardynek, betonowa komórka 3×3 metry dla jednej sześcioosobowej – siedmioosobowej rodziny. Nie za różowo prawda? ONZ wybudowało je w połowie lat 50-tych. Miało to być tymczasowe mieszkanie, bo przecież nasi dziadkowie mieli wrócić do domu. Projektowano je do zamieszkania na maks. 10 lat, ale ja osobiście urodziłam się w jednym z takich domów, a urodziłam się w połowie lat 80-tych., czyli 30 lat po ich wybudowaniu. Idziemy teraz do domu Abu Szarifa przesiedleńca z 1948 roku. Mam 91 lat pochodzę z wioski pod Jerozolimą. W 1948 roku pojawili się tam izraelscy żołnierze i zginęli pierwsi mieszkańcy. Baliśmy się o swoje życie i musieliśmy uciekać. Od początku wiedziałem, że dla nas nie będzie powrotu. Wiem, że inni spodziewali się szybkiego uspokojenia sytuacji i możliwości powrotu do domu. Na początku nie miałem nadziei, że wrócę, ale teraz kiedy świat słucha głosu Palestyńczyków, to mam coraz większą nadzieję. Może więc do mojej rodzinnej wioski wróci mój syn, albo dopiero wnuk. Jedno jest pewne: niesprawiedliwość nie może trwać wiecznie. W domu Abu Szarifa spotykamy wnuka Hiszama. Hiszam studiuje dziennikarstwo na Uniwersytecie Al-Quds. Jest też raperem w grupie, którą założył z trzema kolegami z Dheiszy, nazywają się „Palestyńska ulica”. W tekstach mówią głównie: o polityce, o uchodźcach, o historii. Zresztą jeden ze swoich utworów nagrali z dziadkiem. Zajmują ich sprawy palestyńskie.

Najdłuższy rozdział w książce jest poświęcony Zachodniemu Brzegowi Jordanu. Jest on chyba najmocniejszy ze wszystkich. Zdarzają się tam dramatyczne sytuacje, zarówno wobec Arabów jak i Żydów. Mieszka tam ponad pół miliona żydowskich osadników.

SAMARYTANIE I ICH WALKA O PRZETRWANIE

Na Zachodnim Brzegu Jordanu poza Arabami żyje grupa etniczno-religijna – Samarytanie. Żyją na północy, nieopodal miasta Nablus, czyli biblijnego Sychem. Swoje święta obchodzą, tak jak to robili tysiące lat temu. Jednak balansują na granicy przetrwania, o czym opowie jeden z mieszkańców wioski Kiryat Luza, Kamal Alti. – Stoi za nami trzy tysiące lat tradycji, ale dziś balansujemy na granicy przetrwania. Brakuje kobiet. Właśnie dlatego nasza starszyzna zdecydowała się zezwolić na małżeństwa z nie samarytankami. By zapewnić rodzinom przetrwanie, mężczyźni wyjeżdżają za granicę w poszukiwaniu żon. Moja żona jest z Ukrainy. Tania zdecydowała się zaryzykować i zamieszkać w Kiryat Luza. Przyjęła naszą religię i wymagające zwyczaje. Doczekaliśmy się dziecka. Takich przypadków jest więcej. Mamy w wiosce już kilkanaście Ukrainek, ale wciąż wielu czeka na dziewczyny -. Współcześnie Samarytanie mają dwa paszporty: izraelski i palestyński. Polityka, jak sami mówią: „nie jest dla nich”. Żyjemy tu od tysięcy lat, nie szukamy problemów i nie chcemy ich mieć z kimkolwiek.

Takich historii jest mnóstwo. Dlatego jest to raj dla reportera do stworzenia książki, która właśnie opowiada o życiu tamtejszych ludzi. Opowiada historię trudną, bo naznaczoną piętnem wojny, religią, czy też zamachami terrorystycznymi. Mimo tego ludzie tam żyją i starają się odnaleźć w tej trudnej rzeczywistości. Jest to ziemia żywych ludzi, choć wielu z nas mówi, że jest to Ziemia Święta.

Autor: Kamil Myszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *