Za mało miejsc w szkołach?

W ostatnim czasie z inicjatywy Piaseczyńskiego Porozumienia Rad Rodziców odbyły się w Piasecznie dwa spotkania poświęcone sytuacji uczniów szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych w roku szkolnym 2019/2020.

Powodem, dla którego rodzice dążyli do spotkania z samorządowcami, jest wprowadzona w bieżącym roku reforma systemu oświaty. W wyniku zmian w przyszłym roku o miejsca w liceach, technikach i szkołach zawodowych będą ubiegać się jednocześnie uczniowie trzecich klas gimnazjalnych oraz ósmoklasiści. Dotychczas gimnazja opuszczało ponad 1500 uczniów, dla których na terenie powiatu przygotowanych było ok. 1100 miejsc w placówkach ponadgimnazjalnych. W przyszłym roku edukację zakończy ponad cztery tysiące absolwentów obu typów szkół. Dodatkowe trudności stwarza reforma przeprowadzona przez rząd Platformy Obywatelskiej i PSL-u. Kilka lat temu rząd Donalda Tuska forsował rozpoczynanie nauki w wieku sześciu lat, w wyniku czego do szkół kandydować będą dzieci z roczników 2003, 2004 i 2005. Najmłodsze z dzieci w momencie podjęcia decyzji o dalszym kształceniu będą miały zaledwie trzynaście lat. Czy dla każdego wystarczy miejsc w szkołach na terenie powiatu i czy trudna sytuacja nie odbije się na jakości kształcenia?

Pierwsze ze spotkań odbyło się w połowie maja. Sala konferencyjna piaseczyńskiego magistratu nie była w stanie pomieścić wszystkich rodziców zainteresowanych sytuacją w lokalnej oświacie. Na pytania rodziców odpowiadała szefowa Wydziału Edukacji w Starostwie oraz dyrektorzy szkół z terenu gminy Piaseczno.

Zerowy poziom dyskusji” – z tymi i podobnymi słowami na ustach opuszczali zatłoczoną salę zdenerwowani rodzice. Atmosfera na sali robiła się coraz bardziej napięta z minuty na minutę. Na początku zebranym zostały zaprezentowane dane o sytuacji, jaka będzie miała miejsce w przyszłym roku. Jak się okazało pula miejsc w szkołach, zwiększyła się do ok. 1700. Dodatkowe miejsca pojawiły się w wyniku rozbudowy szkół oraz ograniczania przez dyrektorów szkół liczby oddziałów już od zeszłego roku szkolnego! Zmniejszenie liczby klas w poprzednich latach było pierwszą reakcją dyrektorów po tym, gdy zorientowali się, że za dwa lata będą musieli otworzyć oddzielne klasy dla absolwentów gimnazjów i podstawówek. Jak się okazało w trakcie dalszej części spotkania, nikt nie potrafił powiedzieć, co jeszcze zrobiono, by naprawić to, co rządząca koalicja narzuciła bez zastanowienia szkołom i prowadzącym je samorządom.
Zamiast informacji o konkretnych działaniach rodzice usłyszeli od dyrektorów szkół, o tym, jak będzie wyglądał proces rekrutacji oraz porady, by pozwolić dziecku wybrać szkołę i zachęcać je do większego wysiłku w nauce, gdyż jest to jedyny czynnik, który może zagwarantować miejsce w wybranej placówce.

Nacisk ze strony niezadowolonych wynikiem majowego spotkania rodziców spowodował zwołanie na początku czerwca nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu. Tym razem pojawiła się mniejsza grupa rodziców, co pozwoliło na spokojniejszą dyskusję.

Na początku tradycyjnie odbyły się prezentacje statystyk. W imieniu Zarządu Powiatu głos zabrał Ksawery Gut, który przedstawił sytuację z lat ubiegłych oraz prognozy Starostwa na rok przyszły. Zdumieni rodzice usłyszeli, że w szkołach na terenie powiatu przygotowano ponad 2600 miejsc, co w całości powinno zaspokoić potrzeby uczniów. Zarząd poprosił o zaufanie, zapewniono zgromadzonych, że sytuacja jest pod kontrolą oraz na pewno nie zabraknie pieniędzy na zapewnienie uczniom dobrych warunków w placówkach.

Kolejnym zaskoczeniem było oświadczenie przewodniczącej Komisji Edukacji, Kultury, Sportu, Turystyki i Promocji, Bożeny Zarzecznej, z którego dowiedzieliśmy się, że Komisja zajmuje się sprawą dopiero od dwóch tygodni i jeszcze nie zdążyła ustalić swojego stanowiska w tej sprawie. Pod koniec sesji pani Zarzeczna poprosiła Zarząd powiatu, by zechciał informować radnych o podejmowanych działaniach oraz planach związanych z oświatą.

W trakcie dyskusji rodzice starali się uzyskać jak najwięcej informacji o planach władz powiatu. Z wypowiedzi samorządowców wynikało, że ilość miejsc w szkołach jest wystarczająca, gdyż ok. 30% absolwentów wybiera szkoły poza terenem powiatu i nie ma powodu, by w przyszłym roku miało być inaczej. Starostwo ponadto prowadzi rozmowy z gminami na temat udostępnienia dodatkowych sal lekcyjnych. Starosta Wojciech Ołdakowski zapewnił nawet, że nie ma możliwości, by uczniowie musieli uczęszczać do szkół na dwie lub trzy zmiany. O tym, że zupełnie inaczej zmianowość rozumieją rodzice, a inaczej włodarze Starostwa, rodzice dowiedzieli się w toku dalszej dyskusji, kiedy Ksawery Gut stwierdził, że lekcje kończące się o godzinie 17:00 zaliczane są do pierwszej zmiany…

W dość osobliwy sposób wytłumaczono nagły wzrost liczby miejsc w placówkach. Oprócz wspomnianych w maju działań stwierdzono, że jest możliwość łączenia grup na zajęciach sportowych lub językowych.

Ostatecznie radni uznali, że odpowiedzi Zarządu są niewystarczające i zaapelowali o przedstawienie dokładnych danych na kolejnej nadzwyczajnej sesji, która odbędzie się prawdopodobnie 28 czerwca br.

Autor: Paweł Uśniacki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *