W obronie diesla

Kiedy pan Rudolf Diesel prezentował swój silnik, ten wybuchł ku przerażeniu publiczności, a wielkiej radości wynalazcy. Radości, bowiem znaczyło to, że pan Diesel nie docenił mocy tego silnika. Ile w tej anegdotce jest prawdy, tego nie wiem, z pewnością jednak sprawność silnika Diesla jest znacznie większa, niż benzynowego. Tak mniej więcej o 30%.

Do rozważań na ten temat skłoniła mnie zorganizowana przez naszą gazetę debata samorządowa, gdy poruszony został na niej temat smogu i odpowiedź jednego z uczestników, który wychwalał pod Niebiosa swój samochód na LPG, a za winnego wszystkiemu złu na świecie uznał wynalazek pana Rudolfa Diesla. Zła wiadomość jest taka, że prawa fizyki nie podlegają dyskusjom. Dobra wiadomość jest… taka sama. Nie wdając się w szczegóły praw rządzących silnikami cieplnymi, cyklami termodynamicznymi Otta i Diesla, kalorycznościami itd. fakt pozostaje faktem: Jeśli weźmiemy trzy takie same samochody wyposażone w silniki na LPG, benzynowy i Diesla oraz tę samą ilość paliwa, to najpierw na drodze stanie ten z LPG, następny z braku paliwa stanie ten na benzynę. Teoretycznie ten z „Dieslem” stanie dużo dalej, ale przecież wziął na hol już na samym początku tego nieszczęśnika na prąd, tego z, czy raczej bez, LPG i tego z pustym bakiem na benzynę.

Nikt zdrowy na umyśle nie projektuje maszyn budowlanych, ciężarówek, statków, czy lokomotyw na benzynę. W każdym razie nie współcześnie. Chyba warto z tego faktu wyciągnąć wnioski. Autobusy na gaz, najczęściej CNG, są, elektryczne też, ale dla autobusu nie jest problemem gigantyczna ciężka butla, czy ogromny zestaw akumulatorów, który można na pętli podładować.

O kosztach nie ma sensu się wypowiadać, bo te nie zależą od praw fizyki, tylko od radosnej twórczości rządzących i ich polityki podatkowej. Jak brakuje pieniędzy (a jeszcze nie słyszałem, żeby nie brakowało) to dowalimy tym kierowcom większy podatek od paliw, a co, przecież i tak się nie zbuntują.
Wróćmy jednak do bajki o smogu. Wystarczy spojrzeć na mapę zanieczyszczeń cząstek stałych, by zauważyć, że zimą dużo większe jest ich stężenie wokół miast, niż w nich samych. Warszawa, mimo wykonywanej przez urzędników ogromnej pracy utrudniania życia kierowcom, mimo permanentnych korków, ma w zimie stężenia pyłów mniejsze, niż Otwock, Konstancin, czy Piaseczno. Nawet najbardziej zatwardziali ekofaszyści nie przypisują samochodom większego niż 8% udziału w tworzeniu smogu.
Silniki o zapłonie iskrowym, czyli benzynowe i na LPG pracują na ubogiej mieszance, czyli przy pewnym nadmiarze powietrza w stosunku do teoretycznej ilości potrzebnej do spalania. Oznacza to wysoką temperaturę pracy. Ponieważ takie silniki mają mniejszą sprawność, niż „Diesle”, to więcej energii z paliwa idzie na ciepło, a mniej na pracę mechaniczną. Taki silnik emituje więcej tlenków azotu i ozonu. Procent tych niebezpiecznych substancji w spalinach jest zasadniczo dosyć niewielki, jednak udział wspomnianych wyżej szkodliwych gazów jest pięciokrotnie wyższy niż w silniku Diesla.

Od końca XIX wieku, gdy zaczęto się bawić w motoryzację, silniki przeszły długą drogę. „Diesle” musiały poczekać, aż inżynieria materiałowa i możliwości techniczne pozwolą na masową produkcję takich silników i ich niezawodną pracę. Dopiero w latach 30 XX w. zaczęto produkować samochody z takim napędem. Pierwszym czołgiem z silnikiem wysokoprężnym był polski czołg z 1934 r. Dziś samochody na olej napędowy przejeżdżają w swoim „życiu” 2 -3 razy więcej niż benzynowe/LPG. Oznacza to, że mniej jest samochodów, które trzeba złomować i utylizować. To chyba samozwańczych ekologów powinno cieszyć?

Co prawda nowoczesne „diesle” tego nie lubią, ale starsze mogą od biedy pracować na paliwie, które rośnie, a niekoniecznie jest wydobywane. Wszak pierwszy taki silnik pracował na oleju z orzeszków arachidowych.

Bez względu jednak Drogi Czytelniku, jaki silnik pracuje w Twoim samochodzie, jeśli zapala się zielone światło, to ruszaj. Nie śpij, bardziej zielone nie będzie. Do tego nie potrzeba V12 bi-turbo, wystarczy to, co masz.

Autor: Paweł Chorzempa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *