W domyśle

„Mówimy – Lenin, a w domyśle – partia,
mówimy – partia, a w domyśle – Lenin.”

Tymi słowy sławił wodza i partię tow. Włodzimierz Majakowski.
Jako że Polska Rzeczpospolita Ludowa była najweselszym barakiem w obozie socjalistycznym, toteż szybko ktoś podsumował, że „no tak, oni zawsze mówią co innego, niż myślą”. Do wspomnień tych zainspirowała mnie sytuacja w Radzie Powiatu, gdzie kwitnie sojusz PO z PiSem. Opinię kto jest w tym związku Leninem, kto partią, pozostawiam szanownym Czytelnikom, pewne jest natomiast to, że głosujący na PO w domyśle głosują na PiS i vice versa. Przedstawiciele jednej i drugiej partii, którzy na scenie politycznej zwykle toczą „krwawe” walki plemienne, tu zgodnie trzymają łapę na powiatowym majątku. Majątku tego zresztą ciągle ubywa, bo wyprzedawany jest bez sensu.

Nieoceniony Cyryl Parkinson przewidywał roczny wzrost zatrudnienia w dowolnym urzędzie na ok. 5-6% rocznie (niezależnie od zadań tego urzędu). Jako przykład podawał angielskie Ministerstwa Kolonii, które na początku liczyło ok. 370 osób, by w miarę utraty kolonii przez Wielką (niegdyś) Brytanię rozrosnąć się do prawie 1700 urzędników w 1954 r.

Powiat Piaseczyński jest znacznie lepszy i zwiększył zatrudnienie o ok. 50% w tej kadencji. Samo wynagrodzenia pracowników kosztowało nas niecałe 9 mln zł rocznie na początku, a obecnie już ok.14 mln zł. Jak z „Prawa Parkinsona” wiadomo, do zarządzania nie jest potrzebne to, czym się zarządza. Jeśli więc cały majątek zostanie wyprzedany albo Sejm zdejmie z powiatów wszystkie zadania ustawowe z wyjątkiem np. promocji powiatu, to liczba urzędników będzie i tak rosnąć. No, chyba że wyborcy PiS przestaną głosować na w domyśle PO, a fani PO nie zagłosują w domyśle na PiS.

Najwięcej pieniędzy Powiat wydaje na drogi i na edukację. Na edukację warto wydawać każde pieniądze, bo to najlepsza inwestycja. Braki w edukacji skutkują inwestycjami drogowymi z serii „inżynier płakał, jak zobaczył swoje dzieło”. Objawia się to niemal na każdej drodze, wszystko jedno, czy na gminnej, powiatowej, czy krajowej. Jeśli chodzi o tę ostatnią, to nowo dobudowany lewoskręt na Puławskiej od początku swego istnienia jest zagrodzony, bo tamtejsze przejście dla pieszych przez 2 pasy bywa… śmiertelne, a że teraz już przez 3, to byłaby to walka o życie i już muszą być światła. Niesamowite, chłopaki już chcieli oddać nową inwestycję, a tu jakieś złe duchy namalowały to przejście cichcem ciemną nocą;-). I tak od pół roku najtęższe umysły zastanawiają się, co z tym zrobić.

Ostatnim pomysłem władz powiatowych jest uczynienie ul. Chyliczkowskiej dwukierunkową. Wyjazd z Piaseczna odbywałby się więc jednym pasem. No cóż, ten „wyjazd” to za dużo powiedziane. Raczej wystój.

Pewnie najsensowniej byłoby drogę poszerzyć (i odpowiednio przeprojektować sygnalizację świetlną), ale budowa drogi jest u nas 2 razy droższa, niż w Kaliforni, więc pewnie przyjdzie nam poczekać, aż Powiat Piaseczyński stanie się kolejnym stanem USA.

Wróćmy jednak do dosyć egzotycznej koalicji w Radzie Powiatu. W miłości PO-PiSowej bywają dni burzliwe. Miłośników brazylijskich seriali odsyłam do protokołów posiedzeń Rady Powiatu, a także do protokołów Komisji Rewizyjnej. Streścić to można mniej więcej tak: W odcinku którymś, dla urozmaicenia akcji, postanowiono odwołać Starostę. Wątek ten będzie się przewijał przez wiele następnych odcinków i ma swoje źródło w działaniach wspomnianego. Starosty z PiS nie udało się odwołać. Pasjonująca intryga dokonuje jednak zwrotu akcji i większość w Zarządzie Powiatu przejmuje PO. W tym celu radny PiS doprowadza do odwołania jednego z członków Zarządu, a statut zostaje zmieniony tak, by większość miała PO. Wszystko jasne? Nie? Hmm, nie dziwię się. Na razie zaczyna to trochę przypominać wierszyk Andrzeja Waligórskiego:

„Zrobił wilk elektrownię, lecz by prąd uzyskać
Spalał w niej cały węgiel z kopalni od liska.
Kopalnia z elektrowni cały prąd zżerała
Stąd brak światła i węgla. Ale system działa!”

Skojarzenie właściciela kopalni z nazwiskiem Burmistrza jest przypadkowe. Chyba;-)
Może tę całą wojenkę warto przy najbliższych wyborach przerwać i obie (a najlepiej wszystkie) partie pragnące przenieść swoje ogólnokrajowe zwyczaje do samorządu kopnąć w… no wiecie Państwo w co. W domyśle.

Autor: Paweł Chorzempa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *