Szczęśliwe Przypadki Józefa Wilkonia

Mistrz ilustracji i rzeźby. Autor scenografii i gobelinów, historyk sztuki. Wielokrotnie nagradzanych i wyróżniany, doceniany przez krytyków. Sam wyjątkowo skromny powtarza: „Nigdy nie przypuszczałem, że będę rzeźbiarzem. Nadal sobie zadaje pytanie, czy ja w istocie nim jestem?”. W książce autorstwa Agaty Napiórskiej poznajemy mistrza, który związał swoje życie z urokliwym Zalesiem Dolnym, gdzie rzeźbi, maluje, pisze książki, tworzy znakomite prace, dzieła.

Książka o przypadkach
Tytuł książki – „Szczęśliwe przypadki Józefa Wilkonia”, bardzo dobrze oddaje życie mistrza Wilkonia. – To jest książka o przypadkach. Tych przypadków parę w moim życiu było… Bardzo istotnych, które powodowały, powiedzmy, kształtowały moje losy i życie – mówił na spotkaniu promocyjnym książki w Bibliotece Publicznej w Piasecznie, Józef Wilkoń. Wystarczy tylko wspomnieć kilka z tych przypadków, które całkowicie zmieniły życie Józefa Wilkonia. Tym najważniejszym był przypadek miłosny i poznanie żony Małgorzaty. Po ślubie młode małżeństwo osiedliło się w Warszawie. Gdyby nie ślub, to pewnie mistrz Wilkoń nigdy nie zamieszkałby w stolicy… W końcu studiował na Akademii Sztuk Pięknych i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Mógł tam przecież zostać i po studiach podjąć swoją pierwszą pracę w Krakowie. Jednak ślub, całkowicie przemeblował jego życie. Zmiana miejsca zamieszkania, urodzenie się syna Piotra. Przyszedł czas, aby utrzymać rodzinę i podjąć pracę w Warszawie. Tak ukształtował się kolejny szczęśliwy przypadek w życiu Józefa Wilkonia – ilustracja. Rozpoczęły się pierwsze publikacje w Czytelniku i Naszej Księgarni. Później współpraca z czasopismami dla najmłodszych: z miesięcznikiem dla dzieci – „Miś” i dwutygodnikami – „Płomyczek” i „Świerszczyk”. Ten konkretny przypadek w życiu Józefa Wilkonia był zdecydowanie najważniejszym i najszczęśliwszym, bo wpłynął na całą jego artystyczną drogę. Zilustrował blisko dwieście książek dla dzieci i dorosłych wydanych w Polsce i kilkadziesiąt wydanych za granicą m.in. w Japonii.

Przypadek rzeźbiarski
– Nigdy nie przypuszczałem, że będę rzeźbiarzem, na studiach miałem pedagoga od rzeźby, bo każdy malarz musi uczyć się na Akademii Sztuk Pięknych dodatkowych dyscyplin jak rzeźba, drzeworyt itd. Moim pedagogiem był Jerzy Bandura, bardzo dobry rzeźbiarz. Przychodził do pracowni, podchodził do mnie i jak patrzył się na tę moją głowę, co już ją lepiłem, to mówił tak: O Jezus znowu Wilkonowi urosła głowa. Nigdy tego nie zapomnę. Wtedy miałem wrażenie, że rzeźba jest dziedziną, którą mogę jedynie ćwiczyć na Akademii, ale nie będę jej uprawiał po zakończeniu szkoły – wspominał krakowskie studia na ASP, Józef Wilkoń. Jednak życie napisało, zupełnie inny scenariusz. Józef Wilkoń zajął się rzeźbą, ale wybrał zupełnie inną technikę, niż tą, którą ćwiczył w szkole… Zaczął rzeźbić w drewnie. – Jak odcinam siekierą i piłą, jak odrzucam, to mi chyba to lepiej wychodzi. Stąd te moje rzeźbiarskie rzeczy są głównie robione w takim materiale, który jest łatwy do cięcia – opowiadał mistrz. Do drewna ma wielki szacunek. – Drewno już samo w sobie jest śliczne. Staram się ocalić aksamitną jego strukturę, która wytworzyła się od słońca, od deszczu. Te partie, które tworzyła natura, zostają – opowiadał o swoich technikach rzeźbiarski, Józef Wilkoń. Kiedy mistrz już kończy swoją rzeźbę, a często są to wizerunki różnych zwierząt. To w głowie każdego zwierzęcia rzeźbi oczodoły świdrem i wbija w nie młotkiem stalowe kulki. Wygląda to tak, jakby Józef Wilkoń wprawiał im oczy. Mają swój błysk… – Do tego stopnia jest to istotne, że pisali o mnie krytycy, że te moje zwierzątka mają iskrę życia. No mają iskrę życia przez ten błysk tych stalowych kulek – mówił.

Osobista książka
– Miałem pietra z tą książką, nie miałem ochoty jej wydać. Bo dotyczy ona mojej rodziny, spraw prywatnych – mówił na spotkaniu autorskim Józef Wilkoń. Jednak z biegiem czasu zaczął coraz bardziej pozytywnie patrzeć na książkę. – Teraz nie żałuję. Bo ogromnie się cieszę, że mój tata i mama zostali ujęci w książce, zasłużyli na to – dodał.
Autorką książki jest Agata Napiórska, która po raz pierwszy przeprowadziła wywiad z Józefem Wilkoniem do pozycji literackiej „Jak oni pracują. Rozmowy z polskimi twórcami”. – Zorientowałam się, że nie ma w ogóle dłuższej rozmowy z Józefem Wilkoniem. To mi się wydało, wręcz skandaliczne – mówiła autorka książki. Rok po pierwszej rozmowie, Agata Napiórska skontaktowała się ponownie z Józefem Wilkoniem w sprawie wywiadu i nowej książki. – Ustaliliśmy wspólnie, że to będzie książka, nie tyle, o twórczości, ile o życiu – przypomniała tamte wydarzenia Agata Napiórska. Rzeczywiście w książce są opowiadania o dzieciństwie, nauce, domu, miłości, przyrodzie, jedzeniu, książkach i wielu przypadkach, które wpłynęły na życie i twórczość mistrza Wilkonia. Właśnie dlatego książka „Szczęśliwe Przypadki Józefa Wilkonia” jest tak wyjątkowa i bezcenna na tle innych pozycji wydawniczych.

Autor: Kamil Myszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *