Rower dla wszystkich

Rower dla wszystkich” to jeden z trzydziestu utworów (bajek i wierszy), które znalazły się w wyjątkowej pozycji pt. książka charytatywna dla dzieci GWIEZDNE MARZENIA. Książka powstała z myślą o dzieciach przebywających w szpitalach i domach dziecka, aby nieść radość i siłę. W projekt powstania książki przez dziewięć miesięcy było zaangażowanych ponad 100 osób. Od września książka będzie dostępna w sprzedaży na stronie www.sofijka.pl, a dochód wesprze akcje na portalu Siepomaga.pl.

Wszyscy wiedzą, że jeżdżenie z tatą na rowerze to najfajniejsza rzecz pod słońcem. Równać się z tym mogą wyłącznie wymienianie żarówki albo wiercenie w ścianach udarową wiertarką. Nic innego nie jest tak bardzo ciekawe. No, może jeszcze tylko lody.

Często bywało, że po przedszkolu chłopcy: Alek, Finek i Frutek, wychodzili razem na podwórko. Najczęściej towarzyszył im dziadek Alka, który siadywał na składanym krzesełku na samym środku placu. Dzisiaj jednak był wyjątkowy dzień, bo chłopcy mieli jeździć na rowerze. A rzadko to robili, i to jeszcze z tatą! Alek był dumny, śmiał się razem z tatą do rozpuku i nawet opowiedział, dlaczego Rozalka wydała mu się taka sympatyczna.

Bo wiesz, tato, ona umie się bawi!

Tata uwierzył na słowo, chociaż było mu trudno, no bo jak to, dziewczyna potrafi bawić się samochodami? A potem opowiedział Alkowi, jak tęsknił za nim przez cały dzień i bardzo się do niego spieszył.

Najfajniejsze zaś było to, że tata nauczył Alka kręcić ósemki! To znaczy tata powiedział, że to ósemki. Były super!

Kiedy Finek i Frutek przyszli na podwórko, Alek pękał z dumy. Kręcił te ósemki i kręcił, i chłopcy też chcieli, ale im nie pozwolił. Nawet tata prosił Alka, żeby dał kolegom pojeździ, ale Alek trzymał mocno kierownicę w rękach i tak szybko kręcił pedałami, że aż mu się zakręciło w głowie i… bach! Przewrócił się. Ojojojoj… Alek bardzo chciał być dzielny, był już w końcu dużym chłopcem, ale trochę mu nie wyszło. Rower przewrócił się na niego, noga go bolała, ta sama, którą ostatnio zranił, więc mocno mu dokuczała. Tata podniósł rower i wziął Alka na ręce. Od razu zrobiło mu się lepiej, ale jednak ciągle bolało.

Synku, nie pojeździmy dzisiaj już więcej na rowerze, wiesz?

Alek ze smutkiem pokiwał głową.

To może pozwolisz kolegom pojeździ?

Ale Alek wcale nie chciał, żeby Finek i Frutek jeździli na jego rowerze. Tata uważnie oglądał żółty rower Alka, aż pochylił się, żeby przyjrzeć mu się z bliska.

Niestety chłopaki, nici z przejażdżki. Rower jest uszkodzony. Spadł łańcuch, pękła dętka i jeszcze błotnik się wygiął. Rower trzeba naprawić!

Chłopcy patrzyli ze smutkiem, ale co było robić. Pobiegli na drugą stronę podwórka i grali w piłkę przy trzepaku. A Alka tak bolała noga, że tata niósł go do domu na rękach.

Szkoda, że nie ma tu Pana Parasola. Na pewno by pomógł! – rozmyślał Alek.

A tata powiedział:

Synku, aż do soboty nie będziesz mógł jeździć na rowerze. Nie dam rady go zreperować wcześniej, ale obiecuję, że w sobotę naprawimy go razem, dobrze?

Dobrze. − Alek miał podkówkę na buzi i znowu, już prawie, prawie poleciały mu z oczu groszki, ale opanował się, był w końcu dużym chłopcem.

W domu mama opatrzyła nogę Alka. Podmuchała i wycałowała ją − to wystarczyło. Wszyscy przecież wiedzą, że dmuchnięcie i pocałunek mamy leczą najcięższe rany i skaleczenia. A mama Alka umiała dmuchać i całować jak nikt!

Po magicznym leczeniu mamy Alek wziął Pana Parasola i poszedł do dziadka. Wyszli do ogródka, usiedli pod jabłonką i pili kompot jabłkowy, który zrobiła babcia. Był pyszny!

autor: Agnieszka Lis

ilustrator: Zuzia Organa

korekta i redakcja: Ola Jagodzińska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *