Rodzinne Muzeum Techniki

Muzeum Techniki im. Władysława Drybsa powstało z pasji do techniki, a w szczególności do kolejnictwa i motoryzacji, która łączy już trzy pokolenia. We trzech tj. mój ojciec, ja i mój syn (ma dopiero 5 lat, ale jest nieodłącznym kompanem podczas prac naprawczych) razem pracujemy nad zbieraniem i renowacją eksponatów z lat (1941-1996).

Nazwa muzeum wzięła się od mojego dziadka — Władysława Drybsa, który w latach 30-tych był konstruktorem pracującym w PZINŻ, a po wojnie w Polmo oraz czechosłowackim LIAZ-ie w Libercu, gdzie był odpowiedzialny za konstrukcję podwozia. To on w dużej części nauczył mnie szacunku do techniki oraz zachowania swojego dziedzictwa. I tak w 1997 roku, kiedy to mój ojciec wymienił się z wujem na syrenę 104 z 1969 roku, w zamian za starego poloneza. Staliśmy się posiadaczami pierwszego z eksponatów. Co ciekawe, obaj byli zachwyceni transakcją. Od tamtej pory razem z moim ojcem kolekcjonujemy godne uwagi modele aut i motocykli. Staramy się im przywracać dawny blask. W swoich zbiorach mamy obecnie ponad 30 pojazdów, w tym motocykle, motorowery, przyczepy i traktor.

Najstarszy pojazd w kolekcji to motorower Goerickewerke Bielefeld z 1941 roku, którego wuj (ten od syrenki) kupił już w latach 50-tych. Co ciekawe był on wtedy zarejestrowany, jako rower. Pośród aut mamy Oskarową gwiazdę, czyli Wartburga 312/1 de luxe z 1965 roku, który zagrał w filmie pt. „IDA”. Natomiast Ford Taunus 17 Super z 1967 roku należał do przewodniczącego Urzędu Rady Ministrów w latach 60-tych, p. Janusza Wieczorka (mieszkał on w naszym powiecie). Samochód Zwickau P70 z 1958 roku z drewnianym nadwoziem oraz hamulcami sterowanymi na linki (jak w rowerze). Ostatnim ukończonym dziełem jest polski WSK MIKRUS z 1959 roku, odbudowany do stanu fabrycznego. Cały czas prowadzimy też prace nad Warszawą 200 z 1958 roku tzw. Garbuską. Staramy się, aby auta z naszego muzeum były sprawne i odzyskiwały swój dawny blask. Naprawy przeprowadzamy głównie we własnym zakresie w przy muzealnym garażu. Gdy tylko nadarza się okazja, to staramy się nimi podróżować.

W 2000 roku odbył się I zlot syren, gdzie nasza rodzinna 104-ka zadebiutowała. Już rok później tata zabrał mnie na zlot i wtedy zaczęło się to istne szaleństwo (a ja wtedy porzuciłem nieco pasję kolejową), które trwa do dziś. Swoimi autami bierzemy udział w wystawach i zlotach, a także startujemy w rajdach pojazdów zabytkowych. Po raz pierwszy w tym roku współorganizowaliśmy, wspólnie z Automobilklubem Piaseczyńskim, IV Piaseczyński Rajd Pojazdów Zabytkowych pt. „Pogoń za Lokomotywą”, w którym wzięło udział prawie 40 załóg, co było absolutnym rekordem!

Nasza motoryzacyjna pasja naturalnie przeobraziła się w pomysł założenia własnego muzeum. Na to bez wątpienia wpłynęły lata rajdowych przygód i spotkań z wieloma pasjonatami motoryzacji. Aktualnie prowadzimy rozmowy w sprawie dzierżawy budynku na terenie Piaseczna, gdzie moglibyśmy wyeksponować nasze zbiory i otworzyć muzeum z prawdziwego zdarzenia. Do tej pory wystawy obywały się okazjonalnie jak choćby ta współorganizowana z kolejką piaseczyńską w Noc Muzeów w maju 2018 roku.

Autor: Radek Brzozowski, dyrektor Muzeum

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *