„Pierwszo-Listopadowe” – Refleksje

Odwiedzając Skolimowski cmentarz, położony w południowej części Konstancina, za każdym razem nachodzą mnie głębokie refleksje nad życiem, nad śmiercią, nad czasem, który gna. Nie chodzi tylko o to, że znajdują się tam groby moich przodków, wielu ludzi, których znałam, także wielu przyjaciół. Każdego roku przybywa tam miejsc nowych oraz miejsc „zapomnianych”. Skupię się na tych drugich.

Czytam nazwiska i myślę…
Właśnie w tym okresie — jesiennym przed zbliżającym się świętem Wszystkich Świętych i Zaduszkami widać kontrast grobów wygrabionych, zadbanych, umytych, z pięknymi chryzantemami i tych zatopionych w pierzynie żółtych liści, z zapadniętymi płytami, połamanymi krzyżami, na których ani znicz, ani kwiaty nie stały od lat. Często odgarniam liście i chwasty, czytam nazwiska i myślę…
Życie układa się różnie. I chyba rzadko kiedy widać to tak dobrze, jak w te dni. Wystarczy wyobrazić sobie sieć połączonych ze sobą punktów na mapie, miliony kresek, które wyznaczają trasy przemierzane 1 listopada, by odwiedzić groby rodzinne. Jeździmy, dopóki możemy, dopóki mamy siłę, dopóki pamiętamy… Kiedy nas zabraknie — czy będzie miał kto jeździć dalej? Do kiedy nasz grób będzie zadbany i będą na nim tlić się znicze? I od którego z czynników naszego życia jest to zależne? Czy ważne jest, jakie funkcje za życia pełniliśmy, jakimi ludźmi byliśmy, jak wychowaliśmy kolejne pokolenia? Na pewno tak, ale wiem, że w wielu zasypanych liśćmi grobach leżą wielcy, zasłużeni ludzie nierzadko prawdziwi Bohaterowie. Żal, że pamięć o wielu z nich po prostu przemija, urywa się. Z drugiej strony przychodzi refleksja, że dopóki żyjemy mamy na wszystko wpływ, myślimy, że tych wpływów będziemy używać bez końca i tak żyjemy rozwarstwieni społecznie z tendencjami do wywyższania się kosztem innych. Tymczasem może okazać się, że z „tymi innymi” przyjdzie nam leżeć po sąsiedzku wówczas już w bardzo równej „poziomej” płaszczyźnie…

Wielkie serca
Przemijający czas na takim spacerze jest tak odczuwalny, powiedziałabym, że namacalny, iż z jednej strony fakt ten przytłacza, a z drugiej strony daje poczucie porządku jakiejś kolei rzeczy i wewnętrznego spokoju. Wówczas myślę o tym, jak ważne i piękne jest to listopadowe święto. Okazuje się, że sprzątając na cmentarzu rodzinny grób, „rozpędzimy” się i zgrabimy lub zamieciemy ten obok, jakoś tak bezmyślnie w sumie i „bezboleśnie”. Kupimy jedną doniczkę kwiatów więcej, bo pamiętamy o tym grobie po drodze, mocno zaniedbanym… Wówczas przy okazji Dnia Wszystkich Świętych widać ludzkie, wielkie serca, bezinteresowność i oddanie tych, którzy poświęcają swój czas. Tak jak w ostatnią sobotę, mimo fatalnej pogody, zrobili to konstancińscy harcerze. Tradycyjnie od kilku lat młodzi chłopcy z 1. próbnej Konstancińskiej Drużyny Harcerzy dbają o groby powstańców spoczywających w Skolimowie.
Tak naprawdę to nie tylko mogiły, gdzie leżą powstańcy, ale groby ich rodziców, symboliczne miejsca pamięci, oraz w „międzyczasie” odkryte groby jak choćby ten Elżuni Wilim, 17-letniej dziewczyny, która w sierpniu 1944 roku zginęła od kuli niemieckiej. Wśród grobów, którymi opiekujemy się wraz z harcerzami (od kiedy opowiedziała nam o nich por. Barbara Żugajewicz-Kulińska) jest jeden — bezimiennego powstańca, który zmarł na terenie Konstancina pod koniec sierpnia 1944 r. Ponieważ grób ten jest w bardzo złym stanie, zawsze wymaga najwięcej pracy i czasu. Marzy nam się, by go odrestaurować, postawić tam pomnik z tablicą informacyjną, by po nas pamięć o tych miejscach przetrwała. Wierzymy, że dzięki naszej pracy i ludziom dobrej woli się to uda.

Piękny dzień
Piękny to dzień — ten 1 listopada daje szanse na wiele dobrych myśli i uczynków, na zadumę i pogłębienie naszej nadziei i wiary. Jesteśmy wówczas najbliżej tajemnicy naszego życia, obietnicy, że będziemy żyć wiecznie i że śmierć jest tylko przejściem w inny, lepszy świat. Nic dziwnego, że zło wówczas szaleje i przybiera różne demoniczne postacie  odciągając ludzi od tego, co w tym święcie najpiękniejsze, próbując cukierkiem i psikusemsprowadzić je do rangi jakiegoś ponurego happeningu. Tym bardziej cieszy fakt, że to właśnie konstancińska młodzież jest tak bardzo oddana i zaangażowana w przedświąteczne prace na cmentarzu i w innych miejscach pamięci w naszej Gminie. Na sobotniej zbiórce do sprzątania cmentarza drużyna pod dowództwem drużynowego Antoniego Łukaszewicza stawiła się niemal w 100% składzie. Wierzę, że dzięki nim tych zapomnianych i zasłoniętych chwastami grobów na Skolimowskim cmentarzu będzie coraz mniej… Jakie to piękne święto — ten Dzień Wszystkich Świętych.

Autorka: Agata Gregorczyk-Janik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *