Pierwsza debata samorządowa w Piasecznie

W dniu 10 lutego 2018 roku odbyła się pierwsza debata samorządowa w Piasecznie. Wielu mieszkańców dziwiło się: czemu teraz, a nie za pół roku, kiedy to już będziemy w kampanijnej gorączce? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Teraz mogliśmy spokojnie wysłuchać naszych samorządowców bez zbędnych obiecanek czy prezentacji rozbudowanych programów wyborczych, tego, czy innego komitetu. Ta debata pokazała, dlaczego warto było ją zrobić w pierwszej połowie lutego. Nasi samorządowcy podczas całej dyskusji byli naturalni, rzeczowi i dobrze przygotowani do dyskusji. Nie było zbędnych przepychanek i tzw. uprzejmości. Padły konkretne propozycje i rozwiązania dla kilku palących nasz samorząd, problemów lokalnych. Teraz przyjdzie czas na weryfikację tych zapewnień pod koniec bieżącej kadencji samorządowej, ale także podczas kampanii wyborczej. W debacie wzięli udział: Andrzej Czajkowski (Prawo i Sprawiedliwość), Lucyna Wądołkowska (Kukiz’15), Józef Zalewski (Polskie Stronnictwo Ludowe), Jan Adam Dąbek (KWW Nasza Gmina, Nasz Powiat, wicewójt Prażmowa) i Aleksandra Fedynicz-Komosa (Wiceprzewodnicząca Rady Miejskiej w Górze Kalwarii).
 
Trzy panele dyskusyjne
Pierwsza debata samorządowa została podzielona na trzy części. W pierwszej części uczestnicy mieli zadane po trzy pytania, które poznali jeszcze przed debatą:
1. Jak oceniają Państwo zmiany w kodeksie wyborczym i nową organizację wyborów samorządowych?
2. W lipcu 2013 roku weszła w życie, nowa ustawa o gospodarowaniu odpadów komunalnych. Jak z perspektywy ponad czterech lat oceniają Państwo tzw. reformę śmieciową?
3. Na początku stycznia czujniki mierzące jakość powietrza w powiecie piaseczyńskim zanotowały bardzo wysokie stężenie pyłów 2.5 i 10 w powietrzu. W Konstancinie-Jeziornie, gdzie znajduje się jeden z czujników, w dniu 8 stycznia o godz. 21:00 zanotowano następujące stężenie: PM 2.5 przekroczony o 468%, a PM10 o 330%. Czy mają Państwo pomysł jak przeciwdziałać smogowi i jakie działania należy podjąć, aby jakość powietrza w naszym powiecie uległa zdecydowanej poprawie?
W drugiej części po jednym pytaniu zadała tzw. Rada Społeczna, w której skład weszli: Stowarzyszenie Józefosław Nasz Wspólny Dom, Stowarzyszenie Wólki Kosowskiej i Kosowa, a także Warsztaty Terapii Zajęciowej. W trzeciej części pytania uczestnikom debaty zadawali mieszkańcy. Każdy z uczestników debaty miał 1,5 minuty na zaprezentowanie swoje stanowiska w sprawie. Była też możliwość udzielenia kontr wypowiedzi. Na to została przeznaczona 1 minuta.
 
Zmiany w ordynacji wyborczej
Swojego zadowolenia ze zmian w kodeksie wyborczym nie krył podczas debaty Andrzej Czajkowski – Zapewne nikogo nie zdziwi to, że powiem, że te zmiany są bardzo pozytywne. Zwiększy się transparentność tych wyborów i będą mniejsze wątpliwości co do różnego rodzaju nadużyć — zauważył. Nie wszyscy uczestnicy popierali zdanie przedstawiciela Prawa i Sprawiedliwości. Największe rozbieżności dotyczyły odejścia w nowej ordynacji wyborczej od jednomandatowych okręgów wyborczych w gminach powyżej 20 tysięcy mieszkańców. – Dla mnie jako mieszkańca, jednomandatowe okręgi wyborcze były przejrzyste – zaznaczyła Aleksandra Fedynicz-Komosa. – Uważam, że zmiana ordynacji wyborczej jest zła. Wybory zostały upartyjnione. W tej chwili tę ustawę zmieniła partia rządząca i wyłącznie zrobiła to w swoim kierunku – argumentowała Lucyna Wądołkowska. Odrębne zdanie w sprawie jow’ów zaprezentował Andrzej Czajkowski – Jestem przeciwnikiem jow’ów, nie od kiedy zostały wprowadzone, tylko od kiedy w ogóle ten pomysł się pojawił. Dlatego, że jowy’y w takiej postaci, jaką mieliśmy je do tej pory, czyli jednoturowych wyborach, prowadzą do zupełnie antydemokratycznych wyników. Daje zawsze na to prosty przykład. Jeżeli w danym okręgu wyborczym są dwa tysiące wyborców, a na wybory przyjdzie tylko tysiąc z nich. Z tego w tym okręgu kandyduje 10 kandydatów na stanowisko radnego. To udział głosów może się tak rozłożyć, że wszyscy dostaną po 10%, a jeden z kandydatów dostanie 11% i mając 110 głosów obejmie mandat. Takie sytuacje w Piasecznie już miały miejsce. Niektórzy radni zostali wybrani 14% głosów. To jest zupełnie niedemokratyczne – zaznaczył przedstawiciel PiS. Na plusy i minusy nowej ordynacji wyborczej zwrócił uwagę Jan Adam Dąbek i Józef Zalewski. – Podoba mi się dwu kadencyjność i wyciągnięcie kadencji do 5 lat. Jeżeli będziemy mieli do czynienia z fachowcem, który od dnia po wyborach weźmie się za robotę. To 10 lat jest wystarczające, żeby przeprowadzić i zrealizować swój program wyborczy. To, co jest złe, to brak możliwości startowania kandydatów na burmistrza do Rady Powiatu. Dla mnie jest to czysty ruch polityczny. Z tego względu, że kandydat na burmistrza najczęściej jest osobą merytoryczną i znaną. Więc jeżeli, ta osoba nie dostanie się i nie zostaje burmistrzem, to dla samorządu jest stracona na całą kadencję. Mimo że jest o wiele lepsza od innych – zauważył Jan Adam Dąbek. Podobne stanowisko zaprezentował Józef Zalewski, zwłaszcza w sprawie wydłużenia kadencyjności samorządów lokalnych – Wydłużenie kadencji do 5 lat, uważam za dobre. Daje to możliwość lepszego funkcjonowania i przygotowania programowego, a także lepsze wykonanie tego programu. Jednak uważam, że ograniczenie kadencji dla wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast jest bezzasadne. To wyborcy decydują, kto będzie ich reprezentował. Prosta zasada: głos i urna to jest najlepsza metoda wyboru kandydata na burmistrza. – podkreślił przedstawiciel PSL. Na luki w nowej ordynacji wyborczej zwrócił uwagę pod koniec wypowiedzi Jan Adam Dąbek – W tej ordynacji brakuje mi jednego zapisu tzn. oddzielenia pracownika samorządu od funkcji radnego. Nie może być tak, że radny jednocześnie jest związany z samorządem w innej strukturze. Powoduje to niestety brak możliwości, aby mógł w pełni obiektywnie i ze swoimi przekonaniami głosować – argumentował wicewójt Prażmowa.
 
Gospodarka komunalna, czyli tzw. reforma śmieciowa
W tym panelu mieliśmy podział na samorządowców, którzy pozytywnie oceniali zmiany, do jakich doszło w Polsce za sprawą nowej ustawy o gospodarowaniu odpadami komunalnymi, jak i tych, którzy oceniali ją bardzo krytycznie i źle. W gronie osób pozytywnie oceniających byli: Aleksandra Fedynicz-Komosa i Jan Adam Dąbek. – Fakty mówią same za siebie w gminie Góra Kalwaria mamy 28% współczynnika odzyskiwania surowców. To przekracza, to co było planowane. Oznacza to, że ustawa się sprawdziła. – zauważyła Aleksandra Fedynicz-Komosa. Podobnego zdania był Jan Adam Dąbek – Osobiście uważam, że ta ustawa była bardzo potrzebna. Zyskali mieszkańcy, gmina i środowisko. Po pierwsze mieszkańcy, bo nie muszą już podpisywać umów, śmieci są regularnie odbierane, jeżeli segregujemy odpady, to jeszcze zapłacimy mniej. Po drugie gmina. Nie ma dzikich wysypisk śmieci i gmina ma kontrolę nad śmieciami. Może sprawdzić, co się dzieje ze śmieciami, które są odbierane z terenu gminy. Po trzecie środowisko. Jeżeli śmieci nie są spalane w piecach, w ogniskach i nie są wyrzucane do lasu, to środowisko zyskuje. Wprowadzenie segregacji w tym też pomaga. Bo są to surowce wtórne, które się odzyskuje i dalej przetwarza – zauważył Jan Adam Dąbek. Ale co ciekawe, nawet samorządowcy dobrze oceniający ustawę, widzą olbrzymi minus, którym są rosnące opłaty dla mieszkańców. – Ostatnio mamy taką sytuację, że śmieci nam bardzo wzrosły. Ponieważ doszły nam dodatkowe frakcje i segregacja. Jednak uważam, że jest to potrzebne. Musimy mieć tę świadomość, że mamy wpływ na środowisko i segregacja jest po prostu niezbędna. Wiąże się to z kosztami i będzie się wiązało – podkreśliła Aleksandra Fedynicz-Komosa. – Bardzo dużym minusem jest to, że ustawodawca spowodował, że powstał monopol. Niestety dzisiaj firmy wywożące śmieci dyktują warunki gminom, a gminy niestety muszą obciążać mieszkańców – zauważył Jan Adam Dąbek. Z tym zdaniem zgodził się też Andrzej Czajkowski – Wymieniliśmy sobie wolny rynek wywozu śmieci na monopol. I ten monopol za chwilę podyktuje nam dwukrotnie wyższe ceny. Bo nie będzie żadnej konkurencji na rynku — podkreślił przedstawiciel PiS. Na niemiecki model recyklingu surowcowego zwrócili uwagę: Lucyna Wądołkowska i Józef Zalewski. – Dlaczego w Niemczech, które są tak bogatym krajem, przyjmowane są butelki szklane i plastikowe do skupów? U nas to się nie opłaci… Uważam, że trzeba zmienić prawo, tak, żeby dać możliwość zwrotu tych odpadów, a na pewno będzie dużo lepiej – zauważyła Lucyna Wądołkowska. – Potrzebne są zmiany w ustawie, które doprowadzą do tego, że punktu skupu i odbioru surowców wtórnych będą w każdej gminie. W Niemczech są takie punkty, które widziałem w Hamburgu. Młode chłopaki zbierają w pociągach butelki czy puszki do worków. Dzięki temu w takim skupie zarabiają kilkanaście euro centów. Wtedy to się opłaca segregować odpady. Reszta jest zbierana całościowo i kierowana jest do sortowni. Takie metody powinniśmy wprowadzać – dodał Józef Zalewski.
 
Zanieczyszczenie powietrza, czytaj smog
Początek stycznia i pierwsze tegoroczne mrozy pokazały, jak duży jest problem ze smogiem w powiecie piaseczyńskim. W Konstancinie-Jeziornie w dniu 8 stycznia o godz. 21:00 zanotowano następujące stężenie pyłów zawieszonych w powietrzu: PM 2.5 przekroczony o 468%, a PM10 o 330%. – Smog i zanieczyszczenie powietrza mamy nie od dziś. Dziś zwiększyła się świadomość. Generalnie rzecz biorąc, należałoby zidentyfikować przyczynę. W każdym mieście, miasteczku, powiecie ta przyczyna może być inna. Nie wiem, czy akurat w Piasecznie przyczyną smogu są piece węglowe, czy też stare. Być może są to stare diesle… W Piasecznie mamy wiecznie korek, wiecznie dziesiątki, czy nawet setki tysięcy samochodów. Chcemy pomagać przy wymianie pieców i łożyć pieniądze na ocieplanie budynków, a z drugiej strony nie edukujemy mieszkańców, że to oni sami zanieczyszczają swoje własne powietrze – zauważył Andrzej Czajkowski. Na potrzebę edukowania mieszkańców, zwrócił też uwagę Jan Adam Dąbek. – Podstawową rzeczą to jest edukowanie i pokazywanie mieszkańcom, co ten smog powoduje dla ich zdrowia. Smogu nie da się rozwiązać jednym działaniem. To musi być kilkanaście działań dobrze ze sobą zsynchronizowanych. Rząd powinien wprowadzić finansowanie rozwoju sieci gazowych, a samorządy muszą zdobywać pieniądze dla mieszkańców na wymianę i modernizację pieców. Trzeba też szukać środków finansowych na dotację do ogrzewania ekologicznego. Nie ważne czy to będą pompy ciepła, kolektory czy panele słoneczne. Takie rozwiązania powinny być zaproponowane mieszkańcom – dodał wicewójt Prażmowa. Na większą pomoc państwa w walce ze smogiem zwróciła z kolei uwagę Lucyna Wądołkowska. – Uważam, że rząd powinien zmniejszyć stawkę VAT na gaz i energię z 23% na 8%. Dlaczego? Bo co z tego, że mieszkańcy powymieniają z połową dotacji piece na nowe. Skoro nie będzie ich później stać na opłacenie rachunków za ten drogi gaz czy elektrykę – podkreśliła przedstawicielka Kukiz’15. Także w swojej wypowiedzi ten temat poruszyła Aleksandra Fedynicz-Komosa. – Musi być pomoc ze strony Państwa. Nikt nie będzie, w stanie tego zrobić własnym sumptem – zauważyła. Z kolei Józef Zalewski podniósł sprawę dotacji samorządowych dla mieszkańców. – Nie wszędzie w gminie Piaseczno są możliwości do wykorzystywania gazu do ogrzewania domów, czy też ciepłej wody. Ten problem należy rozwiązać poprzez dotacje samorządowe. Trzeba stworzyć system dofinansowania dla mieszkańców. Taki był przygotowany na początku 2010 roku i dotyczył montowania kolektorów słonecznych. Wstępne zainteresowanie tym programem wyraziło 1200 osób. Niestety program został unieważniony – przypomniał Józef Zalewski.
 
Merytorycznie o problemach lokalnych
Pierwsza debata samorządowa trwała blisko dwie godziny. Podczas niej zostało poruszonych wiele problemów lokalnych, które teraz będą stanowiły wyzwanie dla naszych samorządowców. Osobiście uważam, że tą najważniejszą kwestią poruszoną podczas debaty była walka ze smogiem. Jedynie współpraca wielu środowisk i instytucji szczebla samorządowego, ale także rządowego może doprowadzić do widocznej poprawy w tym aspekcie. Na pewno potrzebne są lata ciężkiej pracy, aby znacząco poprawić jakość powietrza w powiecie piaseczyński. Ale właśnie taki jest samorząd lokalny. Każdy z nas, ma na niego wpływ. I tutaj nie jest ważne, czy jest to wpływ pośredni, czy bezpośredni… Bo razem jesteśmy,w stanie zmienić naszą małą ojczyznę na lepsze. Dlatego uważam, że pierwsza debata samorządowa była bardzo potrzebna, bo po raz kolejny pokazała, że w wielu kwestiach i problemach lokalnych myślimy podobnie. Mimo różnych sztandarów czy idei, które na co dzień nosimy. To daje szanse na wspólne działanie. Choćby w sprawie poprawy jakości powietrza. A był to tylko jeden z problemów lokalnych, który został poruszony podczas pierwszej debaty samorządowej.
Autor: Kamil Myszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *