Piaseczyński lajt po raz trzeci

Tego typu imprezy odbywają się na wydzielonych terenach dość mocno zróżnicowanych, jeśli chodzi o strukturę ukształtowania terenu i rodzaj nawierzchni. Wszystko po to, aby zawodnicy mieli możliwość sprawdzenia swoich umiejętności w różnych warunkach terenowych. Tak samo było na „Piaseczyńskim Lajcie”.

Zawodnicy mieli do przejechania kilkadziesiąt kilometrów utwardzonymi, publicznymi drogami tzw. dojazdówek, którymi musieli zgodnie z otrzymanymi wcześniej mapami, dojechać do wyznaczonych „prób” i tam odnaleźć jak największą ilość punktów. Po odnalezieniu takiego punktu przez pilota kierowca starał się podjechać jak najbliżej tzw. pieczątki, czyli miejsca z zaznaczonym numerem i przy nim zrobić zdjęcie identyfikatora, w który organizatorzy wyposażyli każdy pojazd, na tle „pieczątki”. Brzmi niewinnie, ale sęk w tym, że aby podjechać w okolice „pieczątki” i tym samym mieć możliwość udokumentowania tego faktu zdjęciem, niekiedy należało wjechać do rzeki lub podjechać pod kątem 45 stopni pod piaszczyste wzgórze. Dodam, że nielicznym udaje się sztuka zgromadzenia kompletu „pieczątek”.
Cała impreza podzielona jest na 4 kategorie, w zależności jakim autem zawodnicy startują i rodzajem wyposażenia, jakim dysponują. Klasa podstawowa to tzw. turystyk, jadą w nim przeważnie auta terenowe wyposażone seryjnie w napęd 4 × 4 i jedną wyciągarkę. W tej klasie najwięcej jest rodzin z dziećmi. Próby są lżejsze, nie ma przysłowiowego „taplania się w błocie”. Nieco ciężej jest w klasie „walka”, która jest przeznaczona dla aut terenowych z napędem 4 × 4, wyposażonych w dwie lub więcej wyciągarki elektryczne. Auta nie mogą mieć klatek zewnętrznych, muszą natomiast posiadać pełną karoserię, nie wliczając zderzaków, nie być modyfikowane z przodu ani z tyłu. Auto może posiadać klatkę wewnętrzną, klatkę zintegrowaną z nadwoziem. Kolejną klasą jest „proto”, czyli jedź, czym chcesz. W tej klasie dominują bardzo zmodyfikowane auta i przerobione pod tego typu imprezy. W większości takie pojazdy posiadają klatkę bezpieczeństwa, orurowanie zewnętrzne, dwie lub więcej wyciągarki, podwyższone i wzmocnione zawieszenie, specjalne opony. Oprócz klas dla terenówek jest też klasa „quad”, czyli wszystkich pojazdów nieposiadających przedniej szyby.
W sierpniowej edycji udział wzięło łącznie 153 załogi, z czego 57 w klasie „turystyk”, 62 załogi w klasie „walka”, 18 załóg w klasie „proto” i 16 quadowców. Dzień wcześniej i rano w dniu zawodów padał ulewny deszcz i mocno wysuszona ziemia stała się mokra i grząska co finalnie poprawiło przyczepność na próbach, a i na drogach dojazdowych przez to mniej się kurzyło. W ciągu dnia się wypogodziło i już
do końca imprezy nie padało, sprzyjało to zawodom i całemu przedsięwzięciu. Zawodnicy mieli dzięki temu idealne warunki do rywalizacji. Jako obserwatorzy ich zmagań możemy powiedzieć, że jest to świetna forma aktywnego spędzania czasu na łonie przyrody z całą rodziną, jak również dla tych bardziej zaawansowanych zawodników jest to świetny trening doskonalący ich umiejętności. Po zawodach wszyscy spotykają się na bazie, gdzie wcześniej odbywała się odprawa i start zawodów. Wręczane są puchary i nagrody. Kolejna czwarta i zarazem ostatnia tegoroczna edycja „Piaseczyńskiego Lajta” odbędzie się 17 listopada w Gminie Nadarzyn, a baza imprezy ulokowana będzie na targach motoryzacyjnych „Warsaw Moto Show” w Nadarzynie.

Autor: Łukasz Cabaj

Fotosy: Łukasz Leleń

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *