Odtrąbiono rowerowy sukces

Ścieżki rowerowe. Gminy Góra Kalwaria, Piaseczno i Konstancin-Jeziorna złożyły wspólny wniosek o dofinansowanie w ramach Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych na budowę ścieżek rowerowych. Działanie 4.3 Redukcja emisji zanieczyszczeń. Projekt zakłada powstanie 16 tras rowerowych o długości 86,78km. Projekt został opracowany przez firmę VIVALO z Warszawy.

Zawiodą się jednak fani dwóch kółek liczący na rewolucję. W rzeczywistości większa część zaprojektowanych tras, to tak naprawdę ustawienie oznakowania, a nie budowa ścieżek. Najlepszym przykładem jest ścieżka z Zalesia Górnego (od stacji PKP) do Tomic. Dlaczego tak? Żeby uzyskać dofinansowanie. Jednym z założeń programu jest zwiększenie ruchu niesamochodowego oraz bezpieczeństwa. Zapewne dlatego ma powstać „ścieżka rowerowa” z Żabieńca do stacji PKP. Władze chcą zachęcić do korzystania z pociągów. Ponieważ w Zalesiu Górnym przy stacji PKP brak prawdziwego parkingu typu Parkuj i Jedź to mieszkańcy Żabieńca pownni dojeżdżać rowerami. By zapewnić im bezpieczeństwo oraz wskazać którędy mają jechać polna droga wzdłuż rzeki Czarnej biegnąca przez las obok Zimnych dołów zostanie oznakowana. Po przekroczeniu drogi nr 873 cykliści mają dojechać polną drogą do osiedla Nowiny, by potem nadrabiając kilka kilometrów osiedlowymi uliczkami dojechać do stacji PKP. Przekroczenie tej ruchliwej drogi w tym miejscu jest niebezpieczne ze względu na ograniczoną widoczność – zakręt. Możemy się spodziewać, że postawiony zostanie znak uwaga rowerzyści lub nawet ograniczenie prędkości. Bezpieczeństwa to nie poprawi, a ludzie nadal będą jeździć po ruchliwej drodze nr 873. Cieszy budowa ścieżki rowerowej w Górze Kalwarii, ale jej przebieg jest dyskusyjny. W zeszłym roku rozmawiałem z jednym z burmistrzów naszej gminy na temat możliwości budowy ścieżki rowerowej przy okazji przebudowy głównej ulicy (przez wykonawcę obwodnicy). Gmina przystąpiła do wspólnego projektu z Piasecznem i Konstancinem-Jeziorną. Ścieżka będzie wzdłuż ulicy Pijarskiej (w załączeniu mapki), połączy duże skupiska ludzi: osiedle Skierniewcka, Parcelę, osiedle Pijarska z zespołem basenowym i szkołą przy ulicy Sajny oraz skarpą wiślaną, gdzie powstaje park. Istotą ścieżki rowerowej jest rozdzielenie ruchu rowerów od samochodów oraz pieszych. Ulica Pijarska w większości jest na tyle szeroka, że nie będzie problemu z „upchnięciem” ścieżki. Dlaczego jednak rowery mają raz jechać z jednej jej strony raz z drugiej? Stwarza to niebezpieczne sytuacje. Jadąc od strony skarpy wiślanej pojedziemy kontrpasem wymalowanym na asfalcie drogi ul. Szpitalnej. Na łączeniu z ulicą Piarską pierwszy raz będziemy przekraczać jezdnię. Potem wzdłuż muru Domu Pomocy Społecznej by potem znowu zmienić stronę, z której jedziemy wzdłuż DK79. Po 350 metrach znowu zmiana strony ulicy, by po następnych 750 metrach wrócić. Wisienką na torcie jest śluza dla rowerów przy skrzyżowaniu z ulicą Skierniewicką. Gdyby projektant przeprowadził wizję lokalną zobaczyłby, że jest to niebezpieczne miejsce. Samochody wyjeżdżają za wiadukt (ograniczona widoczność), zazwyczaj z wyższą prędkością, będą miały mało miejsca na wyhamowanie. Nie wiadomo co kierowało autorem projektu, jednak jest to mało logiczne, a co gorsza niebezpieczne. Idealna trasa powinna być poprowadzona wzdłuż osiedla Pijarska, gdzie po pierwsze mieszka więcej osób niż po drugiej stronie ulicy, a po drugie jest tam więcej miejsca. Dalej wzdłuż Parceli, dzięki czemu powstanie nowa nawierzchnia, bo istniejący chodnik jest w stanie rozkładu. Przejazd na drugą stronę DK79 powinien być na wysokości basenu od strony od strony ulicy Sportowej. W tym miejscu kierowcy z daleka będą widzieli rowerzystów. Dodatkowo przy przebudowie ulicy powinny w tym miejscu powstać nowoczesne systemy spowalniania ruchu. Rzadko stosowane u nas w okolicy. Do takich zaliczamy ronda i wysepki z zatokami. Rondo łączące Pijarską, Mickiewicza i Sportową pozwoliłoby na dołączenie ulicy Chopina, a tym samym rozładowanie natężenia ruchu na skrzyżowaniu Skierniewicka/Pijarska. Źle zaprojektowane ścieżki nie poprawiają bezpieczeństwa, a jedynie tworzą statystyki. Przykład? Istniejąca ścieżka na ulicy Kalwaryjskiej. Wielu mieszkańców nie wie o jej istnieniu. Przy chodniku postawiono znak, że to jest ścieżka dla rowerów i chodnik dla pieszych. Na mapach zaznaczono, że ścieżka jest i odtrąbiono sukces. Co z tego, że jest to chodnik wzdłuż szkoły podstawowej, gdzie ruch małych dzieci jest olbrzymi. Zderzenie takiego malucha z cyklistą musi skończyć się źle. W tym miejscu nawet nie namalowano linii dzielącej chodnik od ścieżki więc zarówno rowery jak i piesi poruszają się całą szerokością. Dlatego część osób widząc chodniko-ścieżkę pełną małych dzieci wybiera drogę asfaltową dla samochodów łamiąc przepisy. Obawiam się, że ścieżka zmieniająca co kilkaset metrów stronę drogi, spowoduje to, że cykliści nadal będą jeździć po chodniku, bo tak będzie i wygodniej i bezpieczniej.

Autor: Paweł Smereczyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *