Nasz Sposób na Życie

Dziewięć lat temu wszystko postawili na jedną kartę. Zbudowali w Ustanowie przedszkole a potem szkołę, o których marzy każde dziecko. Bo tutaj to ono zawsze jest w centrum uwagi.

Kiedy 17 lat temu przenieśli się z zatłoczonej Warszawy do otoczonego Chojnowskim Parkiem Krajobrazowym Ustanowa, wiedzieli że kiedyś przyjdzie taki dzień, gdy nie będą musieli jeździć już do stolicy do pracy. Mieli kawałek ziemi, a ich syn był wtedy w wieku przedszkolnym. Na własnej skórze przekonali się jak trudno było o miejsce dla niego w przedszkolu. Wtedy właśnie zamarzyli o prowadzeniu własnego.– Oczywiście mogliśmy otworzyć punkt usługowy, czy sklep, ale my czuliśmy inną wewnętrzną potrzebę – mówi Leszek Sankowski (46), który wiele lat pracował w korporacji telekomunikacyjnej. Jego żona, Iwona (45) też nie miała potrzebnego doświadczenia poza… ogromnym sercem do dzieci. I tak w 2008 roku w Ustanowie narodziło się Przedszkole Językowe KIDI.

Największy kredyt dostali od dobrych ludzi

Zmotywowało nas dodatkowo to, że w tamtym czasie dużo mówiło się o środkach
z funduszy unijnych. Samodzielnie więc napisaliśmy projekt i został on nawet wysoko oceniony. Niestety to nie wystarczyło, aby dostać pieniądze z Unii – wspomina pani Iwona. Ale jej mąż nie należy do osób, które łatwo się poddają. Całą rodzinę zaraził pasją żeglarską, a w niej, jak wiadomo siła charakteru to podstawa. Wspólnie pokonali finansowy sztorm, zaciągnęli kredyt i dalej realizowali swój cel. Łatwo nie było, bo budynek przedszkola, aby zapewnić mu zaplecze magazynowo – techniczne miał być podpiwniczony, a to w okolicy raczej rzadkość. – W tym miejscu należałoby się słowo podziękowania – wtrąca Leszek Sankowski. – Bo rodzice, którzy wtedy, w 2008 roku zapisali swoje dzieci do KIDI, obdarzyli nas dużym zaufaniem. Budynek przedszkola nie był gotowy, kadra nie miała jeszcze rekomendacji.– Rodzice obdarzyli nas ogromnym kredytem zaufania i do dzisiaj staramy się ich nie zawieść – mówi pan Leszek. Później wszystko potoczyło się naturalnie i szybko. Przez kilka lat przedszkolem zarządzała bardzo doświadczona pani dyrektor Urszula Krzywkowska
i to ona pokazała nauczycielom KIDI jak można uczyć inaczej.

Emocje i logiczne myślenie

Przedszkolaki dorastały i po kilku latach państwo Sankowscy coraz poważniej myśleli
o kształceniu ich na dalszym etapie. Tym bardziej, że absolwenci KIDI mieli bardzo dobrą opinię w szkołach, do których odchodzili. W 2013 r. tuż obok KIDI powstał okazały budynek Szkoły Podstawowej im. Mikołaja Kopernika. Wjeżdżającym do Ustanowa raczej trudno nie zauważyć jasnej elewacji z logo krążącej wokół Słońca Ziemi. – Na przykładzie własnych dzieci, które uczyły się w placówkach publicznych, mieliśmy wiele obserwacji. Widzieliśmy wady tych miejsc i chcieliśmy zrobić szkołę taką, jaka nam się marzy – wyjaśnia misję „Kopernika” pan dyrektor. – Też chodziłem do szkoły publicznej, jednak czasy się zmieniły, a system edukacji i sposób nauczania nie. Cały czas w większości szkół mamy do czynienia z nauczaniem pamięciowym, podejściem szablonowym, aby tylko zaliczyć testy. U nas jest inaczej – kwituje. Bo w Ustanowie stawiają na profesjonalną kadrę, na nauczycieli z powołaniem, którzy w tej szkole mogą rozwinąć skrzydła. W Koperniku duży nacisk kładą na kwestie wychowawcze i wszechstronny rozwój dzieci. Uczą ich logicznego myślenia i kreatywności. W szkole nie ma hałaśliwych dzwonków, a o końcu lekcji decyduje nauczyciel, obserwując potrzeby uczniów. Klasy mają najwyżej kilkanaście osób, a szkoła proponuje dzieciom znacznie więcej zajęć, niż zakłada to podstawa programowa. Już od pierwszej klasy oprócz edukacji matematycznej czy polonistycznej, dzieci codziennie uczą się angielskiego, grają w szachy, robią eksperymenty z szalonym naukowcem, a na zajęciach z inteligencji emocjonalnej uczą się nazywać uczucia i wyrażać swoje zdanie. Jak czytamy na stronie internetowej szkoły
http://szkola-kopernik.pl/ dla chętnych są jeszcze: rękodzieło, ceramika, basen, gra na pianinie, czy karate. – Budujemy w naszych uczniach wiarę we własne siły, poczucie wartości. U nas nie ma głupich pytań – zapewnia Iwona Sankowska. I dodaje, że szkoła i przedszkole to już ich drugi dom. – Wszystko co mieliśmy włożyliśmy tutaj, nawet nasze prywatne książki. A jeśli syn lub córka czegoś w domu szukają, zawsze jest ta sama odpowiedź. – Poszukaj w szkole.

Autorka: Violetta Kraskowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *