Manula Kalicka „Koniec i początek”

Manula Kalicka – pisarka i dziennikarka. Opublikowała dziewięć powieści i liczne opowiadania i artykuły. Ukończyła studia polonistyczne i dziennikarskiej na Uniwersytecie Warszawskim. Jako dziennikarka zadebiutowała na łamach tygodnika „Polityka”. Pracowała jako bibliotekarka, producentka konfekcji damskiej, prowadziła księgarnie, obecnie jest agentem literackim.

W książce „Koniec i początek” poznajemy dalsze losy Irenki Góreckiej, którą pani czytelnicy zdążyli już bliżej poznać w książce „Dziewczyna z kabaretu”. Tylko tym razem Irence towarzyszą dwie nowe koleżanki: Helenka i Zosia.
Jest to zupełnie nowa historia tym razem trzech bohaterek: Irenki, Helenki i Zosi. Każda z nich pochodzi, z innej grupy społecznej. Dzięki temu mam nadzieję, ze w pewnym stopniu udało mi się pokazać przekrój losów kobiet w czasie wojny. Każda z dziewczyn ma swoje doświadczenia wojenne, które nie są przyjemne, raczej gorzkie i niszczące. Jednak wola życia jest silniejsza i wspólnie usiłują walczyć z trudną rzeczywistością wojenną i tuż powojenną.. Nie ma w tej historii, tak jak w prawdziwej Historii tylko barw białych i czarnych… Wybory podejmowane w czasie wojny były obciążone zawsze ryzykiem. W tej chwili historię, tę prawdziwą często postrzegamy w takiej opozycji: dobrzy i źli. Ludzie, by przeżyć, robili różne rzeczy, zastanawiając się lub nie, gdzie wyznaczyć granicę, a czasami jak ją przekroczyć, żeby przeżyć w nieludzkich czasach…

Wszystkie trzy pani bohaterki: Irenka, Helenka i Zosia wykazują się olbrzymią zaradnością w czasie trwania II wojny światowej i tuż po niej.
Niekoniecznie wszystkie… To Irka jest jak zawsze bojowa. Helenka jednak jest trochę gapowata, prosta i ma pewne kłopoty w odnalezieniu się w tym wszystkim. Ale to dzielna dziewczyna, która mimo niesprzyjających okoliczności, jakoś sobie radzi, ale w zasadzie dzięki koleżankom.

Zaradność i dobra współpraca trzech koleżanek to choćby uruchomienie Café Irena w wagonie tramwajowym. Dzięki temu udaje się zarobić pierwsze pieniądze, czy choćby znaleźć dla siebie zajęcie, pracę.
Rzeczywiście ten tramwaj, o którym pan wspomniał, istniał na placu Trzech Krzyży. Tak samo, jak punkt manicure, który sąsiaduje z Café Irena. Kiedy pisałam „Koniec i początek”, starałam się opisać przede wszystkim miejsca, które miałam udokumentowane na fotografiach czy we wspomnieniach, by jak najlepiej oddać tamtą Warszawę. Wspominam nawet złamaną latarnię, na której wisiała nazwa ulicy Hoża, też autentyczną. Jeśli zaś idzie o moje bohaterki. To każda z nich jest inna. Irenka jest przedsiębiorcza, Helenka trochę zagubiona. Natomiast Zosia jest osobą zamkniętą w sobie. Na pewno wpływ na to miały doświadczenia wojenne i czas okupacji. Wtedy wiele przeżyła. Najpierw ukrywała się z rodzicami w schronie, potem przeżyła trzy dni piekła w szkole z ukraińskimi żołnierzami, też ostatecznie trafiła do transportu kolejowego do Treblinki, z którego uciekła. Uciekła sama i do końca wojny i pierwszych dni wolności dręczyły ją pytania: co się stało z jej rodzicami?, czy uciekli z transportu?, czy jeszcze żyją? Jednak mimo tych wszystkich złych doświadczeń, zaczyna powoli wracać do życia. Odkrywa nową miłość, którą są książki i praca w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie.

Zosia dzięki pracy w Bibliotece Uniwersytetu Warszawskiego wybiera się w podróż na Ziemie Odzyskane. Chce razem z pracownikami BUW-u uratować księgozbiór, który został zarabowany z biblioteki przez Niemców.

To jest autentyczna historia. Profesor Bohdan Korzeniewski pojechał na Zachód, na tereny dawnych Niemiec, ze swoją ekipą, aby odzyskać zrabowane książki z Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego. W pałacu, w którym odnajdują książki wywiezione z Warszawy, odkrywają jak dużych zniszczeń, dokonali Rosjanie… Książki były używane do skręcenia papierosów i jako papier toaletowy… Teren wokół pałacu po prostu był wybrukowany zdeptanymi książkami. Dlatego udało się odzyskać, tylko część księgozbioru, który Niemcy wywieźli z Warszawy… Przy okazji podróży Zosi i pracowników BUW-u wspominam historię niemieckich kobiet, który były rozstrzeliwane przez Bolszewików za to, że zarażały rosyjskich żołnierzy syfilisem. Oczywiście trzeba nadmienić, że wcześniej tym syfilisem były zarażane przez innych rosyjskich sołdatów… Tak to było i starałam się jak najlepiej oddać klimat tych wydarzeń i miejsc.


Dziewczyny mieszkają w samym centrum Warszawy na ul. Mokotowskiej. Kiedy wracają z Jędrzejowa do Warszawy, to okazuje się, że w mieszkaniu Irenki jest trochę więcej lokatorów…
Takie były wówczas realia. Każdy z mieszkańców kamienicy przy ul. Mokotowskiej jest inny. Mimo tego wszyscy żyją ze sobą we względnej zgodzie, mimo że się ze sobą dość często kłócą o głupstwa w gruncie rzeczy. W końcu na niewielu metrach kwadratowych mieszkają ze sobą ludzie z różnych klas społecznych, o różnym statusie wykształcenia, ale nie finansowym. Wszyscy po zakończeniu wojny byli goli i bosi, a do tego ciążył im bagaż traumatycznych wojennych przeżyć. Łączy ich jednak strach. Częstymi gośćmi w mieszkaniu byli funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa… Wszystko ze względu na jednego z lokatorów, którym się służby interesowały…


W książce pojawia się Zalesie Dolne, które jest bliskie pani sercu.
Zalesie Dolne jest dla mnie magicznym miejscem. Tutaj się urodziłam i oczywiście bardzo dobrze je znam. Dlatego postanowiłam ściągnąć do niego, choć na chwilę moich bohaterów. Podobnie jak w innej powieści, której wznowienie, już trzecie, powinno się za kilka miesięcy ukazać: w Tata, one i ja.


Pisząc swoje książki, korzystała pani z wielu materiałów źródłowych. Dzięki temu w książce „Koniec i początek” poznajemy wspaniały klimat wojennego Jędrzejowa, czy powojennej Warszawy.
Staram się przekazać czytelnikowi wojenną historię w możliwie przystępny sposób. Często dodaje, że wojna sama w sobie nie jest dramatyczna, to dopiero takie są ludzkie losy. Nie wszystkie zgromadzone materiały mogłam zamieścić w książce, bo nie wszystko daje się zgrabnie umieścić w fabule. Dlatego część zgromadzonego materiału, chce dalej wykorzystać. Choćby tę historię z Żołnierzem Wyklętym mieszkającym na ul. Mokotowskiej. Jednak nie chciałabym tutaj wszystkiego zdradzać. Na to przyjdzie czas w kolejnej mojej książce, opisującej losy innych bohaterów Dziewczyny z kabaretu.: hrabiny Łęskiej i profesora Rosenblatta, którzy wdali się na emigracji w nie lada awanturę, szpiegowską.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *