I co to jest ta droga?

– Nie myśl o tym, jak długą drogę masz przed sobą. Nie mierz odległości między startem a metą. Takie rachuby powstrzymają cię przed zrobieniem następnego małego kroczku. Jeśli chcesz zrzucić 20 kilogramów, zamawiasz sałatkę zamiast frytek. Jeśli chcesz być lepszym przyjacielem, odbierasz telefon, zamiast go wyciszać. Jeśli chcesz napisać, powieść, siadasz i zaczynasz od jednego akapitu. Boimy się poważnych zmian, ale zazwyczaj mamy dość odwagi, żeby zrobić następny, właściwy krok. Jeden niewielki krok, a potem kolejny. To wystarczy, żeby wychować dziecko, zdobyć dyplom, napisać książkę, spełnić swoje najśmielsze marzenia. Jaki powinien być Twój następny, właściwy krok? Nieważne, o co chodzi – po prostu zrób to – napisała w swojej książce „Bóg nigdy nie mruga. 50 lekcji na trudne życie” jej autorka — Regina Brett. Te słowa wziął sobie najwyraźniej do serca Paweł Górski, który spełnił swoje wielkie marzenie i wydał płytę pt. „Droga”. W jego życiu bywało wiele trudnych momentów, nie zawsze był szczęśliwym człowiekiem… Ale zawsze te trudne doświadczenia, niosły za sobą pewną naukę, były pewną przygodą. Mam takie zdanie, że nie byłoby mnie tutaj, w tej chwili, nie miałbym żony, wspaniałej rodziny i trzech synów, gdybym nie przeżył tego wszystkiego, co przeżyłem – mówił o sobie na koncercie Paweł Górski. A jaka była ta jego droga?

Scena Domu Kultury
Swoją drogę muzyczną związał z piaseczyńskim Domem Kultury. To tutaj na scenie, stawiał swoje pierwsze kroki. – Cieszymy się, że jego droga muzyczna była bardzo mocno związana z tym miejscem, z salą Domu Kultury – mówiła z dumą Katarzyna Biernadska-Hernik, Z-ca dyrektora Centrum Kultury w Piasecznie. – Spróbujmy razem przejść po drodze Pawła – dodawała.

Własna droga
– Każdy z nas powinien iść po swojej drodze. Mam nadzieję, że przez kolejną godzinę dowiecie się więcej o mnie i dowiecie się: czym była i jest moja droga? – zapraszał na swój koncert Paweł Górski. Koncert zaczęliśmy od tych smutniejszych czasów, tych, kiedy w Polsce było szaro i ponuro.

– Mam już swoje lata i pamiętam czasy, kiedy dookoła była szaro, buro i ponuro. Zwłaszcza w listopadzie. Mimo że ja prowadziłem czasami szare, czasami kolorowe życie. To wśród tej szarzyzny, zdarzały się kolorowe momenty. Kolejna piosenka nie jest zbyt wesoła, ale dzięki osobie, która puściła mi jako pierwsza film pt. „Siekierezada” i wiele innych polskich filmów. Pewnie jestem tutaj, gdzie jestem w tej chwili… – zapowiedział swoją piosenkę pt. „Stary” Paweł Górski.

W trakcie swojej drogi, interesował się różnymi gatunkami muzycznymi. Raz chciał być jak Leonard Cohen, a raz jak Maciej Maleńczuk…

– Chciałem się poczuć przez chwilę jak Leonard Cohen, więc postawiłem przed sobą maszynę do pisania, wziąłem specjalnie taki szarawo-brązowawy papier i postanowiłem napisać piosenkę – wspominał tamtą chwilę, Paweł Górski. Oczywiście zapomniał o tej piosence, a odkrył ją dopiero po wielu latach, na strychu. – Po wielu latach znalazłem u moich rodziców na strychu, teczkę, w której miałem stare piosenki i wygrzebałem tę piosenkę. I od razu, poczułem do niej taki duży sentyment. Ta piosenka mówi o czasach, kiedy dziewczyny, z którymi się spotykałem, chodziły do pracy, a ja wtedy nie chodziłem. Było mi bardzo smutno, jak one wychodziły. Miałem ogromną prośbę i o tej prośbie teraz Państwo usłyszą… – zapowiedział swoją piosenkę pt. „Nie wychodź dzisiaj do pracy”, Paweł Górski.

Publiczność była bardzo pozytywnie zaskoczona wokalistką, która użyczyła swojego pięknego głosu do tego utworu. Tą wokalistką okazała się Katarzyna Biernadska-Hernik, która zaśpiewała dla piaseczyńskiej publiczności utwór pt. „Nie wychodź dzisiaj do pracy”. Po swoim występie zebrała solidną porcję braw.

Już Eurypides pisał, że miłość jest największą słodyczą i największą goryczą na Ziemi. O tym przekonał się sam Paweł Górski, który zakochał się w twórczości Macieja Maleńczuka. Jednak ta miłość, to zauroczenie było tylko do czasu…

– Miałem taki moment, że słuchałem dużo bluesa i wtedy poznałem Macieja Maleńczuka. W każdym razie zakochałem się w tym Maleńczuku… Kochałem, za to, że jest świetnym muzykiem, że jest nonkonformistą, że poszedł siedzieć dla idei i w ogóle… W pewnym momencie włączam w Sylwestra telewizor. Patrzę, a tutaj Milowicz, Wodecki i mój ukochany Maleńczuk w złotych, błyszczących marynarkach. Och ty łobuzie – mówię! Ty taki mój, po prostu mój bluesman, „no way”… Postanowiłem napisać o tym piosenkę pt. „Do Pana M.” – wspominał.

Jedna miłość w życiu Pawła Górskiego okazała się tą najważniejszą… To miłość do żony Magdy, do rodziny, do trójki wspaniałych synów. Na koniec koncertu promującego płytę „Droga”, który odbył się w Domu Kultury w Piasecznie. Paweł Górski zadedykował swojej rodzinie piosenkę „Strzeżcie mnie Anioły”, która pochodzi z płyty zespołu Parasol Poetica.

– Ta piosenka zawsze jest dedykowana mojej Magdzie, która już się wyprowadzała z dziećmi kilka razy, podczas nagrywania tej płyty, ale na szczęście jeszcze się nie wyprowadziła i cały czas mieszka ze mną na wsi i ze mną się męczy – zapowiedział piosenkę na bis, Paweł Górski.

I co to jest ta droga? La strada, jak mówią…
Jeden niewielki krok, a potem kolejny może spowodować, że spełnimy swoje najśmielsze marzenia. Dla Pawła Górskiego tym największym marzeniem było wydanie własnej płyty. Od wielu lat pisał teksty, czasem nawet je gubił, aby później po latach je znaleźć na strychu. Płyta „Droga” to godzina, wyjątkowa podróż przez życie Pawła Górskiego. Życie, które było pełne czarno-białych barw, jak i tych kolorowych. Było pełne smutku, jak i miłosnych uniesień. Było pełne nauki, jak i bezcennych doświadczeń. Dzisiaj ta życiowa droga doprowadziła Pawła Górskiego, do upragnionego celu. Do wydania, znakomitej i świetnej płyty – „Droga”.

Autor: Kamil Myszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *