Czy koszmar powróci?

Pani Ewa mieszka w Nowej Iwicznej na ul. Krasickiego, tuż przy stacji kolejowej. Jest przerażona planami budowy nowego bezkolizyjnego przejazdu kolejowego. Jak i komentarzami do artykułu pt. „Jesteśmy Przerażeni” opisującego problemy mieszkańców i przedsiębiorców związane z ewentualną budową tunelu. – Dlaczego mieszkańcy, których sprawa bezpośrednio dotyczy, dowiadują się z komentarzy, że na przykład będą pozbawieni źródła utrzymania, bo prowadzą własny biznes i sytuacja zmusi ich do zawieszenia działalności? – pytała Ewa Słomska, mieszkanka ul. Krasickiego w Nowej Iwicznej. Plany budowy tunelu nie były konsultowane z mieszkańcami. – Jestem przerażona sposobem, w jaki władze powiatowe podchodzą do tematu — dodała.
 
Przebudowa przejazdu kolejowego
Przy okazji przebudowy przejazdu kolejowego Pani Ewa wraz ze swoimi najbliższymi sąsiadami przeżyła traumę. – W przypadku tej inwestycji, również nikt z nami niczego nie konsultował, nawet nie zostaliśmy poinformowani o utrudnieniach, jakie nas czekają… Ekipy budowlane na początku inwestycji nas zapewniały, że wszystko będzie dobrze. No i zaczął się prawdziwy koszmar… Przebudowa przejazdu wymagała podwyższenia jezdni, co spowodowało, że mój wjazd na posesję zrobił się bardzo stromy i pochyły. Tak bardzo, że po położeniu kostki nie mogłabym na własną posesję wjechać autem! Dlaczego tak się stało? Dlatego, że mój dom został pominięty podczas opracowywania planów… Gdyby nie zaangażowanie mojego sąsiada na pewno miałabym wjazd, który uniemożliwiałby mi normalne codzienne funkcjonowanie. Wszelkie próby rozmowy z ekipami budowlanymi kończyły się odpowiedzią z ich strony, że ludzie w górach tak mieszkają i jakoś sobie radzą… Tylko że ja nie mieszkam w górach, tylko w Nowej Iwicznej i chciałabym normalnie funkcjonować. Kosztowało nas to sporo nerwów i nieprzespanych nocy. Pozostali mieszkańcy, którzy nie mieli problemu z dużym nachyleniem podjazdów, mieli wszystko zrobione w tym samym czasie, w którym zakończył się remont stacji kolejowej. My musieliśmy dalej walczyć z tym, żeby ta inwestycja nie została zakończona w planowany przez inwestora sposób, bo to byłoby dla nas bardzo uciążliwe. Cała sytuacja zakończyła się dopiero wtedy, kiedy podnieśliśmy podwórko do poziomu nowej jezdni. Po zrobieniu tego, inwestor wrócił i skończył nasz wjazd na podwórko, który cały czas nie spełnia wymogów opisanych w prawie budowlanym… Nowa ekipa budowlana, która pojawiła się z architektem (to była nowość — architekt), musiała zrywać chodniki obok naszych posesji, ponieważ to, co zostało zrobione przez poprzedników, nie nadawało się do wykorzystania, do zakończenia budowy wjazdów oraz do użytku jako chodnika przez mieszkańców – przypomniała tamte trudne chwile Ewa Słomska, mieszkanka ul. Krasickiego w Nowej Iwicznej.
 
Nowy pomysł – tunel
– Teraz pojawia się kolejny pomysł wybudowania tunelu. Po pierwsze nie było żadnych konsultacji z mieszkańcami. Zwolennicy tunelu mieszkają w takich miejscach, że ta inwestycja ich bezpośrednio nie dotknie… Jest duża aktywność tych osób w sieci. Widocznie lubią się wypowiadać, jednocześnie uznając, że demokracja dla nich to rządy większości…
 
Jestem przerażona, jak to będzie. Znowu ktoś pojawi się przed moim domem, zabierze mi kawałek działki i zapłaci za to grosze. A potem zacznie się koszmar. Mój dom został zbudowany bardzo dawno temu… Budowa tunelu tak blisko zabudowy mieszkalnej spowoduje, że dom mi się rozleci. A co gorsze będzie tonął w oceanie wody. Wody gruntowe na tym terenie są bardzo wysokie. Jak są opady deszczu, woda stoi w piwnicy. Teraz jest gorzej po wyremontowaniu przejazdu i nowej drogi. Poza tym, o jakim rozładowaniu natężenia ruchu jest mowa. Drogi odchodzące od ul. Krasickiego to małe uliczki dojazdowe, podziurawione, którymi chodzą piesi.
Nie rozumiem, kto te plany przygotował i zatwierdzał. Budżet wynoszący 6,5 mln zł na wybudowanie dwóch tuneli w Nowej Iwicznej i w Piasecznie wygląda śmiesznie. Nie rozumiem entuzjazmu ludzi w tej sprawie.
 
Rano bardzo długo nie mogę wyjechać ze swojej posesji, bo wszyscy zwolennicy tunelu tak się gdzieś spieszą, że zapominają o kulturze na drodze. Głównie używają klaksonu, bo muszę lekko wjechać na jezdnię, żeby w ogóle móc włączyć się do ruchu. Często muszę wysłuchiwać bardzo niemiłych komentarzy od kierowców, którzy zatrzymują się w mojej bramie i urządzają sobie tam postoje. Co gorsze zostawiają na chodniku swoje pojazdy, bo niełaska jest wjechać na parking… Nie interesuje ich to, że tak nie można, a po drugie utrudniają mi wyjazd i wjazd z posesji.
Chciała bym bardzo, żeby rządzenie to było działanie dla dobra wszystkich z myślą o wszystkich. Niestety rządzenie wygląda teraz tak, że stanowisko ma się tylko i wyłącznie dla samego stanowiska. Nie wspominając już o tym, że najpierw przeznaczono wielkie nakłady finansowe na przejazd, który stał się zmorą. Teraz zostanie to wszystko zniszczone, bo musi powstać tunel, w przestrzeni, w której nie ma na niego miejsca i brakuje wokół niego odpowiedniej infrastruktury – mówiła Ewa Słomska, mieszkanka ul. Krasickiego w Nowej Iwicznej.
 
Definicja
Kiedy miejscem debaty społecznej staje się lokalna gazeta albo portal. To jest to jasny sygnał dla opinii publicznej, że nikt z władz lokalnych nie przeprowadził z mieszkańcami konsultacji społecznych. Dokładnie z taką sytuacją mamy miejsce w Nowej Iwicznej. Mieszkańcy, którzy maja domy najbliżej przejazdu kolejowego, protestują. Bo nikt nie wysłuchał ich zdania, ich opinii. Bo nikt nie dał im możliwości zapoznania się z inwestycją. Bo w końcu na własną rękę próbowali się kontaktować ze Starostą Piaseczyńskim. Czy tak powinna wyglądać nasza lokalna demokracja? Na koniec warto przypomnieć definicję słowa: konsultacje społeczne. Jest to forma dialogu, którą prowadzi urząd z mieszkańcami, po to, by zasięgnąć ich opinii na temat różnych istotnych kwestii.
 
Autor: Kamil Myszyński

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *