Burmistrz i reszta świata

Przez ostatnie lata trudno było wyobrazić sobie lokalną imprezę w gminie Konstancin bez występów takich zespołów jak Sonata, Rapsodia czy Kantata. Od września br. działalność tych wielokrotnie nagradzanych grup została zlikwidowana, a konflikt na linii burmistrz – seniorzy i niepełnosprawni, przybiera na sile.

Majówki, festyny, Bieg Papieski – gminę Konstancin-Jeziorna wielokrotnie promował na tych wydarzeniach Zespół Tańca Artystycznego Sonata. Wraz z „Etiudą” i „Przepióreczką” tańczył w Teatrze na Wyspie w Łazienkach Królewskich, wyjeżdżał za granicę, zachwycając nie tylko talentem, ale i bogatą garderobą, której zakup finansowała Gmina. We wrześniu tego roku artystyczna działalność zespołu nagle przestała być potrzebna – władzom, nie mieszkańcom. „Decyzją pana Kazimierza Jańczuka, burmistrza gminy Konstancin-Jeziorna oraz Rady Gminy, wieloletnia, przynosząca chlubę Gminie działalność Zespołu Tańca Artystycznego »Sonata«, pierwszego i najstarszego w gminie Zespołu Seniorów „Kantata” oraz pierwszych i jedynych w Konstancinie Zespołów Integracyjnych Niepełnosprawnych Intelektualnie „Rapsodia I” i „Rapsodia II” – jako grup skupiających mieszkańców gminy Konstancin-Jeziorna i dla mieszkańców gminy Konstancin-Jeziorna — została zlikwidowana” — czytamy na oficjalnej stronie Studia Etiuda, w ramach którego działają sekcje taneczne. Oczywiście dzieci, młodzież, seniorzy i niepełnosprawni mogą dalej rozwijać się artystycznie w sali gimnastycznej pobliskiego Zespołu Szkół nr 2. Za zajęcia trzeba jednak płacić, bo gmina finansuje już tylko ludowy Zespół Pieśni i Tańca Przepióreczka.

Nowe porządki
„Sonata” powstała w 2001 roku z inicjatywy Danuty Ciołkiewicz, ówczesnego dyrektora Konstancińskiego Domu Kultury. Założycielką i prowadzącą ten zespół była od początku Lidia Leszczyńska, ale nie był to, jak twierdzą dziś włodarze, jej prywatny folwark. „Sonata” stała się zespołem miasta i gminy, przez lata mocno zaznaczyła swoją obecność, angażując się w szereg akcji charytatywnych na rzecz osób upośledzonych umysłowo, starszych oraz dzieci chorych i niepełnosprawnych. Kłopoty zaczęły się w 2015 r., z chwilą objęcia stanowiska dyrektora GOSiR przez Jolantę Urbańską. Zwyciężczyni konkursu na to stanowisko wcześniej prowadziła działalność gospodarczą i pracowała m.in. w Urzędzie Dzielnicy Włochy m.st. Warszawy jako naczelnik Wydziału Sportu i Rekreacji. Urzędowanie
w Konstancinie zaczęła od… wymiany zamków w drzwiach do obiektów sportowych i kontrowersyjnych decyzji. – Pani dyrektor stwierdziła, że taniec to nie jest sport, a niepełnosprawni intelektualnie to „nie” niepełnosprawni. Dla niej zajęcia sportowo- taneczne, to zajęcia rewalidacyjne. A na dodatek uznała, że do baletu niepotrzebna jest sala z lustrami – wyjaśnia Lidia Leszczyńska. W efekcie z jedynej dostępnej sali z lustrami wyrzucono szkolny Zespół Pieśni i Tańca Przepióreczka. Adwokat choreografki doprowadził wprawdzie do spotkania zwaśnionych stron, ale… Choć burmistrz Kazimierz Jańczuk obiecał, że wszystkie zajęcia dziecięce, młodzieżowe i z seniorami zainicjowane przez panią Leszczyńską będą odbywały się „po staremu”, to w GOSiRze zapanowały zupełnie inne porządki. Ośrodek nigdy nie poinformował na swojej stronie o zajęciach dla młodzieży niepełnosprawnej Rapsodia, a tańczącym w „Sonacie” podziękowano niemal po angielsku.
– Wyznaczono nam godziny zajęć w środku dnia, gdy dzieci są w szkole, co było równoznaczne z likwidacją zespołu – mówi rozgoryczona Leszczyńska. Z grafiku GOSiR zniknęły też od września zajęcia taneczne dla seniorów w ramach grupy Kantata, a burmistrz, który do niedawna zapewniał, że „Sonata” dalej będzie sponsorowana przez gminę, zmienił kurs.

Podejrzana umowa?
– Przez sześć lat nasze studio prowadziło cieszące się dużą popularnością, pierwsze w historii gminy zajęcia rekreacyjno-taneczne dla niepełnosprawnych intelektualnie. Teraz, z chwilą ich zlikwidowania także po raz pierwszy w historii, niepełnosprawni i ich rodziny rozpoczęli walkę nie tyle o te zajęcia, ile o swoje prawa w gminie Konstancin-Jeziorna – mówi choreografka. I nie może zrozumieć logiki obecnych władz GOSiRu. Grupy, które przez lata promowały gminę, skazuje się na tandetną komercję, podczas gdy w ośrodku sportu zdublowano podobne zajęcia dla seniorów i niepełnosprawnych! – To jest nasz ośrodek, ośrodek mieszkańców gminy i dla mieszkańców gminy, a nie prywatny obiekt z salami do wynajęcia pana burmistrza i jego protegowanej – podsumowują rodzice podopiecznych Lidii Leszczyńskiej. I domagają się natychmiastowego usunięcia ze stanowiska dyrektor GOSiRu.
W sprawie interweniują radni, mieszkańcy ślą protesty do burmistrza i posłów. Swoje zapytanie do magistratu wystosowała też „Gazeta Lokalna Stacja Południe”. Co dalej z Sonatą? – pytamy. To nie jest zespół gminny, prowadzi go firma prywatna Studio Etiuda. Może ono wynajmować pomieszczenia w obiektach administrowanych przez Gminny Ośrodek Sportu i Rekreacji w Konstancinie-Jeziornej – odpowiada 3 listopada br. burmistrz Kazimierz Jańczuk. I kończy deklaracją: „Burmistrz zaproponował zawarcie umowy na promocję gminy przez ten zespół, na podstawie umowy, na warunkach wcześniej wynegocjowanych”. Problem w tym, że ten sam burmistrz już we wrześniu odmówił podpisania takowej umowy. – Nie przewiduję ryczałtowego wynagradzania za promocję gminy przez zespół Sonata – odpowiedział Kazimierz Jańczuk na propozycję porozumienia wysłaną przez pełnomocnika pani Leszczyńskiej. – O żadnym wynagrodzeniu nie było mowy, a promowanie gminy na zasadzie przemaszerowania się z logo Konstancina na ubraniach i banerem, którego gmina nawet nie zafunduje, mogą nawet przypadkowe osoby, które nie muszą być w zespole – podsumowuje założycielka Sonaty. Dla niej promocja w obecnych realiach to regularne próby w wynajmowanej sali korzystanie z prywatnych strojów i dojazdy na występy. A na to wszystko burmistrz nie zadeklarował żadnych pieniędzy.

Autor: Violetta Kraskowska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *