Agnieszka Lis – „Huśtawka”

Agnieszka Lis – Pisarka, felietonistka. Z wykształcenia pianistka i dziennikarka. Wydała sześć powieści: Jutro będzie normalnie, Samotność we dwoje, Pozytywka, Karuzela, Latawce i Huśtawka. Mieszka pod Warszawą, gdzie próbuje odnaleźć równowagę i harmonię w pędzie życia. Znacząco pomaga jej w tym pisanie, nie tylko książek. Jest członkiem Stowarzyszenia Autorów Polskich oraz Stowarzyszenia Autorów i Wydawców Copyright.

Kiedy spotkaliśmy się w lutym na wywiad dotyczący powieści „Latawce”, wspomniała Pani, że „Huśtawka” będzie rodzajem sagi rodzinnej, jednotomowej, ale sagi rodzinnej, w której mamy właściwie cztery pokolenia kobiet. Kobiet, które pójdą za sobą w ogień.
Pomimo wszystko, prawda? To jest oczywiście książka o relacjach rodzinnych. Nie tylko między kobietami. Występuje też bardzo ważny, moim zdaniem, bohater męski. Pamiętam, że jedna z czytelniczek zrobiła na mojej facebookowej grupie czytelniczej – „Miejsce spotkań z Agnieszką Lis”, taki quiz: Którą z bohaterek lubisz najbardziej? Niemal od razu pojawiły się wpisy: Ale dlaczego bohaterek? Ja najbardziej lubię Karola. To jest rzeczywiście saga rodzinna, tak jak Pan powiedział, jednotomowa. Miałam już od czytelników pytania: Czy będę ją dalej rozwijać, w kolejne tomy? Prawdopodobnie nie. W książce ujęłam cztery pokolenia. Nie tylko kobiet, o których Pan wspomniał w pytaniu. To czwarte pokolenie jest jeszcze bardzo malutkie i początkujące, ale dające już o sobie znać. Jednak raczej nie przewiduję kontynuacji.

Opisana w książce rodzina nie odbiega od wielu innych, typowych. Dzieje się w niej różnie. Dobre chwile przeplatane są złymi momentami. Kiedy są te gorsze, to okazuje się, że członkowie tej rodziny stają za sobą murem. Mimo tego, że mają do siebie nawzajem, nazwijmy to, zastrzeżenia. Znajdują taką wewnętrzną siłę, żeby sobie pomagać. Wspierać się i walczyć o swoje wspólne dobro.

Skąd się wziął u Pani pomysł na napisanie tej rodzinnej sagi, w której pojawiają się tak wyraziści bohaterowie?
Idea powstała w wyniku pewnej zabawnej historii 😉 Nie ma w niej żadnej magii. A może właśnie jest… Pomysł narodził się kiedyś na warsztatach pisarskich. Mieliśmy takie zadanie, dosyć trudne, żeby napisać scenę, w której narratorem będzie po kolei trzech różnych bohaterów. Napisałam wtedy takie opowiadanie, właściwie nowelkę, która po przeróbkach stała się pierwszą sceną „Huśtawki”. Prowadząca te warsztaty powiedziała: „Słuchaj, to musi rozwinąć się w powieść”.

Tak pojawił się pierwszy pomysł. Potem oczywiście był rozwijany. Przyznam się Panu, że im więcej piszę, tym bardziej doceniam rolę dobrze skonstruowanego bohatera literackiego. Przekonuje się, że muszą to być postaci dobrze osadzone w rzeczywistości, muszą mieć naprawdę wyraziste rysy i charaktery. Jeżeli autor książki dobrze skonstruuje swoich bohaterów, to fabuła później się sklei. Dlatego przykładam ogromną uwagę do tego, aby moi bohaterowie byli interesujący, ciekawie i dobrze skonstruowani.

Często podczas pisania książek zasięga Pani porad i opinii ekspertów, ale także członków swojej facebookowej grupy czytelniczej – „Miejsce spotkań z Agnieszką Lis”.
Rzeczywiście często sięgam po opinie moich czytelników. Moją fejsbukową grupę odwiedza wielu czytelników o bardzo zróżnicowanych doświadczeniach życiowych i zawodowych. W przypadku „Huśtawki” miałam wątpliwości związane z Zakładem Ubezpieczeń Społecznych. Chciałam wysłać moją bohaterkę na wcześniejszą emeryturę. Dlatego zadałam pytanie swoim czytelnikom: Czy istnieje taka możliwość? Wtedy mnie sprowadzili na ziemię. Stąd też losy tej bohaterki w książce są zupełnie inne. Aktualnie jestem w trakcie pisania nowej fabuły — i też miałam pewne wątpliwości. Podzieliłam się nimi na mojej czytelniczej grupie. Pytanie dotyczyło poszukiwań ojca przez młodą dziewczynę w Urzędzie Stanu Cywilnego. Od moich czytelników dostałam bardzo dużo konkretnych odpowiedzi. Już mniej więcej wiem, co z tym wątkiem dalej robić. Bardziej skomplikowane zagadnienia konsultuję ze specjalistami. W „Huśtawce” był psycholog kliniczny, a właściwie psychiatra. Dyskutowaliśmy nad tym, w jaki sposób rozwinąć postać jednej z moich bohaterek, żeby była wiarygodna dla czytelników. A jeśli już rozmawiamy o takich konsultacjach, to zdradzę, że w następnych książkach pojawi się bohaterka – pianistka. Jak Pan wie, to moje pierwotne wykształcenie, jestem pianistką po Akademii Muzycznej i w tej dziedzinie nie potrzebuję konsultacji. Ułatwiłam sobie zadanie 😉


Znowu Pani zaskakuje narracją książki.
Tak troszkę. Myślę, że jest ciekawa konstrukcyjnie. I mam nadzieję, że nie zabrzmiało to zarozumiale. Napisałam: „Huśtawkę” już jakiś czas temu. Potem przeczytałam ją jeszcze raz i uznałam, że jest banalna, mało ciekawa. Była napisana w prostej, trzecioosobowej klasycznej narracji. Przez kilka miesięcy nosiłam się z tym tematem. W końcu wpadłam na pomysł, jak uczynić tę narrację ciekawszą, zaskakującą dla czytelnika. Oczywiście nie zdradzę tego pomysłu. Natomiast faktem jest, że prawie całą książkę przepisałam niemal od nowa. Zmiana narratora oznaczała, że każdą scenę trzeba było przepisać, przedstawić z innego punktu widzenia, jednocześnie uważając, żeby wszystko było ze sobą spójne. Narracja z całą pewnością jest nietypowa, a nawet jest dosyć oryginalna. Na rynku wydawniczym jest niewiele książek, które są napisane w taki sposób. Poza tym dla każdej swojej bohaterki przygotowałam taką drobną rzecz, właściwie cechę, która ją charakteryzuje. W każdym rozdziale jest wymieniona, ale nie zaznaczona. Nie będę oczywiście zdradzać, co to jest. Bo dla każdej postaci jest ona oczywiście inna. Mam nadzieję, że czytelnicy będą mieli fajną zabawę, próbując ową „właściwość” każdej z bohaterek znaleźć.


Wspomniała Pani o nowych powieściach, które są już w przygotowaniu. Kiedy możemy się ich spodziewać?
W przyszłym roku prawdopodobnie będą trzy książki. Dwie są już oddane do wydawcy. Są już przyjęte i trwają nad nimi prace redakcyjne. Pierwsza powinna mieć swoją premierę w styczniu. Druga pewnie wiosną lub na początku lata. Trzecia, jeśli będzie, to jesienią.

Poza tym ukaże się, a przynajmniej powinien, cykl bajek dla dzieci. Cieszę się z tej umowy, bo to oficyna specjalizująca się w literaturze dziecięcej, Wydawnictwo Ezop. Są znani z pięknych ilustracji i wysokich standardów edytorskich. I pewnie jeszcze wyjdzie kilka antologii, może jakiś audiobook… Będzie się działo!

Autor: Kamil Myszyñski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *